Dlaczego kobieta w słusznym wieku nie powinna robić zakupów wieczorem?


Człowiek uczy się całe życie, a pożytek z tego marny. Przekonałam się ostatnio, że można skończyć wyższą nie byle jaką uczelnię, mieć prawie pół wieku na karku, a życie i tak człowieka zaskoczy. I przerobi na swoje :)
Ale od początku. Kończył mi się płyn do naczyń, jechałam już na resztkach wysysanych z butelki, niemal odwracałam ją na lewą stronę, by coś jeszcze skapnęło, ale prawda była okrutna – bez nowego detergentu nie mam co liczyć na uprzątnięcie zlewozmywaka z poobiednich rewolucji. Czytaj dalej

Białe kozaczki i buława, czyli orkiestra górnicza w żeńskim wydaniu :)

Dziś święto górników. Nigdy nie byłam górnikiem, co najwyżej zjechałam raz pod ziemię, by zwiedzić kopalnię soli i kilka razy byłam na wyrobisku kamieniołomów, ale za to należałam do górniczej orkiestry. Zaczęło się to chyba w siódmej lub ósmej klasie. Siedzieliśmy sobie na historii i czekaliśmy, jak każdy uczeń na każdej lekcji, na cud, czyli przedwczesny dzwonek, aż tu nagle do klasy zawitali goście. Z dyrektorem do klasy wszedł, jak się po chwili okazało, kapelmistrz orkiestry górniczej, która spośród uczennic starszych klas podstawówki chciała zwerb(l)ować werblistki. Czytaj dalej

Od Bumka do Arnolda


Kto go nie miał w dzieciństwie? Chyba nieliczni. Na pewno więcej dzieciaków przeszło fascynację pluszowym misiem niż ospę.
Mnie ospa dopadła dopiero w dorosłości, ale miśki kolekcjonowałam do wczesnej maleńkości. Miski były potrzebne, bo lepiej zastępowały lalki. Można było się do nich przytulić, usypiając, a w miękką pupę miśka wbić strzykawkę, aby dać zastrzyk. Lalki do tego wszystkiego był za twarde i za zimne. Czytaj dalej

Ziejąca grozą pustka

Dobiega końca szaleństwo narodowe, studzi się powoli gorączka nieustannie podsycana przez media z każdej strony politycznej barykady. Już mamy odpowiedzi na pytania, jaki marsz przeszedł przez stolicę i czy warto było wokół tego robić tyle szumu. Już wiemy, ilu gości honorowych ze świata nie przybyło na te obchody 100-lecia odzyskania niepodległości. Czytaj dalej

A ja lubię Zaduszki

Zaduszki to dzień, który powinien wywołać w nas smutek na wspomnienie pożegnań z tymi, którzy byli nam bliscy. Tak się dziwnie złożyło, że (z nie wiadomo jakich przyczyn) ten smutek towarzyszy nam w z radosny z założenia dzień Wszystkich Świętych, a Zaduszki traktujemy marginalnie, wszak to zwykle już dzień normalnej pracy, powrotu do zwyczajności. Czytaj dalej