W poszukiwaniu prawdziwej leśniczówki…ciąg dalszy

Ostanie poszukiwania prawdziwej leśniczówki tylko częściowo odsłoniły przede mną urok okolicznych lasów i ich przyległości. Zatem wciąż niesyta wrażeń, zgodnie z obietnicą daną czytelnikom, postanowiłam przemierzyć kolejne połacie terenu złotoryjskiego nadleśnictwa. Zasobna w fachową wiedzę swojego przewodnika, nadleśniczego, Jacka Kramarza i jego zdolny pokonać bezdroża samochód, udałam się na południe. Czytaj dalej