Kolorowe ptaki miasta

Chyba każde miasto ma swoje kolorowe ptaki. To ekscentrycy, ludzie upośledzeni czy też ci, którym pomieszały się zmysły. Wszyscy ich znają i z pobłażliwością przyjmują ich dziwactwa. W najgorszym wypadku straszą nimi dzieci, kiedy te nie chcą jeść obiadu. Nasze miasto nie jest wyjątkowe pod tym względem. Też mamy swój koloryt lokalny czy też miejskie legendy.
Chyba wszyscy pamiętają Stasia z wykrzywioną twarzą, który przygarbiony, energicznym, choć jakby nieco chwiejnym krokiem przemierzał miasto wzdłuż i wszerz, grając na harmonijce. Nieszkodliwy dziwak. Czytaj dalej

Nigdy nie dorównam mojej polonistce

Zbliżają się urodziny mojego liceum. Liceum, do którego chodzę z niewielką przerwą od 22 lat. Co roku, od 18 lat przeżywam cudze matury, nie wiem, czy nie bardziej niż własną w 1989 roku. Co roku też przyjmuję pod swoje skrzydła (Boże, jaki patos) kolejne roczniki. Kiedy zaczynałam pracę, a było to w Zespole Szkół Zawodowych zaraz po studiach, moi wychowankowie byli młodsi ode mnie o 7 lat. Teraz…szkoda gadać. Mogłabym pewnie być ich babcią, gdybym szybciej wytrwała się spod kurateli rodziców  :D . Czytaj dalej

Oswajania z futbolem ciąg dalszy

Już mówiłam, że za meczami piłki kopanej nie przepadam, ale jak mąż mówi: idziemy na mecz, to potulnie idę. Nie żebym taka ugodowa była, ale boję się, że się rozmyśli i powie: jedziemy na dożynki. Wolę jednak mecz. Obiecałam sobie, że teraz nie będę się denerwować kibicami, słonecznikiem, butelkami. To już było i wystarczy. Teraz skupię się na tym, co na murawie. Czytaj dalej

Tego się nie robi nauczycielom

Minął pierwszy pełny tydzień pracy po wakacyjnej labie. Trudno wejść w rytm dnia. Poranne wstawanie to walka ducha z ciałem w iście augustiańskim stylu. Na budzik reaguję z zupełną bezradnością i bezwładnością. To chyba jeszcze potrwa z tydzień – dwa. I będzie znośnie. A w październiku przestawią czas i będzie już zupełnie normalnie. Do kwietnia. Czytaj dalej