„by do końca życia być szczęśliwym”

Już dwa lata współpracuję z Akademią Przyszłości, jest to jeden z projektów stowarzyszenia Wiosna (tego od Szlachetnej Paczki). Moje zadanie polega na sprawdzaniu opisów dzieci zakwalifikowanych do udziału w zajęciach Akademii. Opisy te są ważne, by dziecko znalazło darczyńcę, który otoczy je opieką finansową i systematycznie będzie otrzymywał informacje o jego postępach. Pierwszy kontakt z opisywanym dzieckiem mam za sprawą jego krótkich wypowiedzi, w których zawarte są: imię, zainteresowania, marzenia. Czytaj dalej

Przecinek jak bumerang, czyli czy umiemy się śmiać ;)


Od lat jestem blondynką. Raz jasną, raz ciemną, ale blondynką. Tak się zżyłam z tym kolorem włosów, że czasem rzuca mi się on na mózg. Bywam rozkojarzona, nielogiczna, roztrzepana i popełniam gafy. Bywam taka, co nie znaczy, że nie zdarza mi się przebłysk intelektu, a wtedy mówię do rzeczy i do ludzi, coś skojarzę, dodam 2 do 2 i we właściwym miejscu postawię przecinek. Czytaj dalej

Co widać w jesieni?

Po miesiącach fotograficzo-plenerowej bezczynności dziś poddałam się torturze wstawania przed świtaniem W niedzielę. Z trudem porzuciłam ciepłe łóżko o 4.50 nad ranem, by zobaczyć, co w jesieni widać. O 5.30 nic nie było widać. O 6.00, kiedy dotarłam do Pilchowic, na miejsce umówionego pleneru, nadal nic. Przed siódmą na niebie poprawiono kontrastowość i zamajaczyły się chmurki. Jeszcze bez słońca. Czytaj dalej

Co mi grozi z przecinek?


Charytatywne zbiórki pieniędzy nie są mi obce. Poznałam ich podstawy, gdy z puszką manewrowałam między przechodniami na złotoryjskim deptaku i uprawiałam tak zwany żebrajsing. Każdą taką akcję przypłacałam wcześniej bezsenną nocą, bo stres miałam niemiłosierny. Nie jest łatwo prosić o pieniądze, nawet jeśli nie prosi się o nie dla siebie. Ale o tym już kiedyś pisałam. I powtarzać nie mam zamiaru, tym bardziej, że dziś będzie na lekko.
Wczoraj podczas kolejnej akcji wyjątkowo nie byłam Puszki-nem. Byłam tym, kto puszki rozbebesza i analizuje ich zawartość. Czytaj dalej

Góry, w które nie pojechałam

Dostajesz w prezencie dzień wolny. Robisz plany. Nie wolno zostawić niczego przypadkowi, bo jak się ma mało, to każdy wydatek czasu trzeba przemyśleć. Nie rozmieniać na drobne.

Dlatego plan był ambitny – jadę w góry. W weekendy nie mam na to czasu, to jadę właśnie teraz. Ale rano za oknem szaro. Konary ogrodowych drzew trzeszczą od wiatru. Czytaj dalej

Problem z czekoladą

Jutro dzień nauczyciela. To nic, że napisałam małymi literami, przecież powstanie listopadowe czy II wojna światowa też tak piszemy, a były bardziej spektakularne i obfite w konsekwencje niż święto belfra. Dlaczego dzień nauczyciela a nie nauczycieli? To tak jakby w życiu każdego z nas był tylko jeden, który zasługuje na szacunek czy pamięć. Czytaj dalej

Dzielić lękiem jak chlebem

Co jest najgorsze w śmierci poza samym umieraniem? To, że życie toczy się dalej. To tak, jak ktoś wysiada z pociągu pełnego pasażerów na maleńkiej stacji, a pociąg jedzie dalej. I ci, co nie wysiedli wciąż toczą rozmowy, czytają gazety, przeglądają smartfony, podglądają krajobraz. Przed nimi jeszcze inne stacje. Na którejś z nich może ktoś jeszcze zakończy podróż. Czytaj dalej

Ostatecznie


Mamy taką próżność w sobie. Niezależnie od płci, wieku i wykształcenia. Porównujemy się z innymi i zwykle we własnych oczach wypadamy lepiej. Moralnie lepiej, bo kwestia kompleksów o charakterze fizycznym to już zupełnie inny temat. Nawet jeśli zrobimy coś, co lekko skrobie nasze sumienie, to znajdziemy zaraz i z łatwością argumenty nie do zbicia, że „inaczej się nie dało”. Czytaj dalej

Paczka wraca do gry

Iwona Pawłowska: Szczerze mówiąc już myślałam, że ten rok będzie bez Szlachetnej Paczki w Złotoryi. Długo zwlekałeś z podjęciem decyzji, by ponownie liderować projektowi. Dlaczego?

Paweł Zabłotny: Nie wiem. Jakoś w tym roku tego nie czułem do końca. Tamten rok dał mi popalić. Trochę nieprzyjemności mnie spotkało. Docierały głosy, że pomagamy komuś, komu pomoc się nie należy, że pomoc była nietrafiona. Takie komentarze pojawiały się na różnych forach. Były też różne problemy z wolontariuszami. Ale głównym powodem jest to, że pozmieniało mi się w życiu i  w końcu jestem szczęśliwy i zakochany. .Biorę ślub, mam teraz dzieci. Mam też więcej obowiązków i nie mogę dać z siebie tyle, ile dawałem wcześniej. Wcześniej poświęcałem na to 8 godzin dziennie od września do grudnia. A teraz muszę ten czas ograniczyć. Skupię się bardziej na zarządzaniu. Czytaj dalej