Czytać, nie czytać…

Jak przekonać uczniów do czytania lektur głowię się i głowię i wiem, że jestem na straconej już dawno pozycji. Ja to wszystko rozumiem i czasem wywieszam białą flagę.
Bynajmniej nie narzekam na czasy i zepsucie współczesnej młodzieży. Nie tak dawno…no dobrze, w pewnej dalekiej przeszłości sama byłam młodzieżą. I też nie czytałam. Czytaj dalej

Ale jeszcze żyję

Czego jak czego, ale wrażeń to mi na lekcjach nie brakuje. Podświadomie przeczuwałam lat temu wiele, że wybierając pracę w szkole, będę miała jazdę figurową bez trzymanki, ale żeby od razu rollercoaster?
Na przykład wczoraj. Miejsce akcji klasa 104. Czas akcji 6 lekcja, ostatnia przed weekendem. Bohaterowie: maturzyści i ja. Czytaj dalej

Czasem człowiek musi

Czasem dopada człowieka taka tęsknota za aparatem, że graniczy to z obłędem. A może to już obłęd. Bo normalne to nie jest, kiedy w pracy zamiast snuć zadumę nad przyszłością młodego pokolenia i robić wszystko, co w mocy, aby gruntownie i nieodwołalnie zaszczepić w nim – tym pokoleniu – szacunek do polskiej kultury, patrzy człowiek w okno i marzy. Marzy, by wyjść na moment, na godzinkę,… na zawsze i tułać się po polach, lasach, patrzeć na iskrzący w słońcu śnieg i lekką mgiełkę, a może smog – nieważne, po prostu na coś, co ładne. Czytaj dalej

Siadaj, jedynka

Dwa razy w roku przychodzi taki moment w życiu nauczyciela, kiedy trzeba się zdecydować: czy to 3 z plusem to jeszcze 3, a może już 4. Ocena semestralna i końcoworoczna to dla ucznia ważna sprawa. Dla nauczyciela też. Ale różnica jest taka, że to ten ostatni ma być sędzią w sporze między czwórką a trójką. To on ma potem drapanie po wewnętrznej stronie sumienia, kiedy uczeń z miną zbitego psa przyjmuje notę gorszą od oczekiwanej. Czytaj dalej

Pieniądz nie ma twarzy polityki

Za kilka dni zagra WOŚP. To ten czas, kiedy Polacy już ustawili się po dwóch stronach barykady. Jedni opluwają Owsiaka, a drudzy opluwają opluwających. Mamy kolejny powód, by się podzielić, zróżniczkować, pomnożyć problemy, dodać sobie zasług i ująć innym autorytetu. Taka polska matematyka. Dzieje się to na samej górze i na spodzie naszej piramidy sortów.
I po co to wszystko? Czytaj dalej

Znikające talerze

Od pewnego czasu każdej mojej obecności w kuchni towarzyszył niepokój. Z dnia na dzień zaczynało mi ubywać talerzy, szklanek, kubków, widelców, noży…Mój niepokój sięgnął zenitu, kiedy już miałam problem, by podać obiad wszystkim nam jednocześnie. Od razu odrzuciłam myśl, że pod moją nieobecność przychodzi kolekcjoner miśnieńskiej porcelany i uzupełnia swą kolekcję o moją zastawę stołową. Czytaj dalej

O jedno zdanie za dużo


Kiedyś trzeba było zjeść beczkę soli, zanim poznało się człowieka. Tak przynajmniej mówiło ludowe porzekadło, a jak wiadomo, w gminnych przysłowiach – mądrość narodu. Dziś postęp, technologia, sieć umożliwiają nam to poznanie szybciej. Bo wszystko toczy się teraz szybciej, co nie znaczy – lepiej. Zamiast beczki soli wystarczy już tylko wpis znajomego na fejsbuku. Czytaj dalej