Na detoksie

Dziś mijają trzy tygodnie, od kiedy jestem na detoksie. I jakoś żyję. Jestem w miarę zdrowa i na pewno dużo spokojniejsza. Co odstawiłam? Niewiele. Tylko lokalne portale informacyjne. Wystarczyło. A skoro tak bezboleśnie poszło, zastanawiam się teraz, czy nie wyłączyć stacji ogólnopolskich.  Czytaj dalej

„Egzaminator” sezon 13. rozpoczęty


Od tygodnia realizuję się już po raz trzynasty(!) jako egzaminator tzw. nowej matury ( nowa to chyba taka metafora).
Tak się składa, że sezon na matury pokrywa się z sezonem na piękną pogodę, tak więc żal ściska pośladki, kiedy patrzy się na wiosnę w pełni i jednocześnie na stos prac do sprawdzenia lub kolejkę maturzystów czekających do przepytania. A propos pośladków – kiedyś widziałam adekwatny do tego rysunek pokazujący schematycznie, jak wygląda tylna część pleców egzaminatora przed maturami i po nich. Klawiatura niuansów nie odda, ale mniej więcej będzie to tak: UU – pośladki przed, I_I_I – pośladki po . Spłaszczone siedzenie z odgniotkami to jednak najmniejsza cena, jaką się płaci za swoją rolę. Czytaj dalej

O matematyce i nie tylko :)

Siedziałam wczoraj na maturze z matematyki. Kto nigdy tego nie doświadczył jako tzw. członek zespołu nadzorującego, temu wyjaśnię, że polega to na prawie trzygodzinnym wpatrywaniu się w przestrzeń przed sobą. Prawie trzy godziny bezruchu i ciszy. Jedyną atrakcją jest reagowanie na podniesioną przez maturzystę rękę, co oznacza, że można wstać, podejść do niego i, po sprawdzeniu formalności, odebrać pracę. Bywa, że do jednego ucznia na wyścigi biegnie cały skład komisji z różnych stron sali z niemym (musi być cicho) okrzykiem: „Mój ci on!”  Czytaj dalej

Czy ojczyzna wstydzi się cyklistów?

„Praca – pasja czy obowiązek?” Z takim pytaniem musieli dziś zmierzyć się maturzyści. Myślę, że nie było to trudne zadanie, ale to, co ja myślę, niekoniecznie ma znaczenie w obliczu wielkich spraw. Uczniom swoim zwykle tłumaczę, że praca może być formą patriotyzmu. Podobnie jak walka. Bo jest patriotyzm czasu wojny i czasu pokoju. Ojczyznę kochać można na różne sposoby. Tak jak kobietę, prawda panowie? Kiedy trzeba, damy po mordzie temu, co robi jej krzywdę. Ale na co dzień tworzymy dla niej bezpieczny dom i przynosimy mamuta z polowania. A od czasu do czasu wręczamy jej kwiaty bądź zabieramy do dobrej restauracji. Tak to wygląda z kobietami. Ojczyzna jest kobietą. Czytaj dalej

Nie dotrzymałam słowa ;)

Miałam nigdzie nie jechać. Siedzieć w domu z kocem, gorącą herbatą i ewentualnie z książką, bo czasem zdarza mi się czytać. Jednak rzadko dotrzymuję słowa danego sobie samej. Inni mogą ode mnie wymagać wiarygodności, siebie jednak traktuję pod tym względem po macoszemu. Tym bardziej, kiedy nie jestem odporna na perswazję męża, a mąż perswaduje, że warto ruszyć się z domu. Rowerem. Jakby nie można było autem? Czytaj dalej