Nieszlachetna w Paczce


Obiecywałam sobie, że już się nie dam wciągnąć w Szlachetną Paczkę. Trzy lata to dużo i sądziłam, że wystarczy mi tej przygody. Człowiek musi się uczyć wyciągać wnioski – twierdzę. Jeśli nadmiar obowiązków budzi we mnie stres, to trzeba sobie nie robić już więcej krzywdy, biorąc na barki zbyt ciężką Paczkę . Czytaj dalej

Rowerem po okolicy

Ten tekst jest dla czytelników, którzy są szczęśliwymi właścicielami roweru i równie bogaci w wolny czas, a podczas wakacji czy urlopu z tym ostatnim chyba nie ma problemu.

Nie chcę tu przekonywać o walorach aktywnego wypoczynku, bo każdy już kiedyś o tym słyszał i bardziej lub mniej wziął sobie do serca. Chcę jedynie pokazać, że można w niewielkiej odległości od domu odkryć piękno. Nie przeczę, że na plażach Madery czy w górach Kaukazu lub na polach Prowansji go nie ma. Jest! Ale nasze okolice też mogą zachwycać, tylko trzeba chcieć temu zachwytowi wyjść naprzeciw. I ja to dziś proponuję. Czytaj dalej

„Bo to się zwykle tak zaczyna” ;)

Można powiedzieć, że skończyły mi się wakacje. Jeszcze tylko parę dni i idę na poprawki, na radę i na inne zajęcia, które mają sprawić, że bez choroby dekompresyjnej zanurzę się w szkolnej rzeczywistości. Gdyby nauczyciel miał labę do rozpoczęcia roku, bez wątpienia przeżywałby szok za każdym razem przekraczając próg szkoły po wakacjach. Jeszcze nie zdążyłby się otrząsnąć z nadmorskiego piasku, zdjąć z siebie kleszczy i zamaskować siniaków nabitych na górskich szlakach, a już musiałby tłumaczyć młodzieży różnicę między funkcją impresywną a ekspresywną. To nie byłoby dobre dla żadnej z stron. Dlatego tzw. góra dba o nauczyciela i zapewnia mu łagodny powrót do obowiązków służbowych. Czytaj dalej

Święta prawda o makijażu :D


Przeglądam sobie z rana internety. Patrzę na wielkie i małe sprawy tego świata. Wielkie już mnie na tyle niepokoją, że wystarczają mi nagłówki. Dłużej zatrzymuję się przy plotkach ze świata celebrytów. W końcu są wakacje i nie muszę udawać, że jestem ambitną czytelniczką. Jednak jak się okazuje i tu można znaleźć dramaty. Na przykład nieodpowiedzialny dziennikarz, kolega z pracy Magdy M. opublikował na jakimś portalu zdjęcie obojga, na którym rzeczona Magda M. „nie ma grama makijażu”. Czytaj dalej

Jak osiągnąć dół na szczycie :)


Lubię rowerowe przejażdżki. Ale nie lubię się męczyć. Dlatego zwykle relaksacyjnie pedałuję sobie przez 2 – 3 godziny i jest optymalnie i dla mnie, i dla roweru. Jednak od czasu do czasu Mąż wpada na szalony pomysł wyprawy w tereny bardziej odległe niż te, które zwykle eksploruję. A to Bolesławiec, a to Pilchowice, a to Myślibórz (dokładnie rok temu)…Wczoraj też wpadł. Wpadł na Bolków. Zlustrowałam mapę i stwierdziłam, że mogę spróbować, ale jak się zmęczę, to wracam z miejsca, gdzie to zmęczenie zdiagnozuje u siebie. Mąż na to przystał, więc spokojnie ruszyłam z postanowieniem, że zmęczę się gdzieś w połowie drogi do Bolkowa.  Czytaj dalej

„Nadeszła dziwna życia pora”

Jadę sobie przez wieś. Kiedykolwiek jadę przez jakąkolwiek wieś. Szukam wtedy wzrokiem domu, który mógłby być moim domem. Szukam takiej starej chałupki z szachulca. Z małymi skrzynkowymi oknami. I ogrodem z wiekowymi jabłoniami. I najlepiej daleko od szosy. Daleko od wszystkiego. Wiem, wiem, aż tak głupia nie jestem…stara chałupka to już dozgonny remont, nieustanne osuszanie ścian, łatanie dachu. Czytaj dalej

Kiedy grzeje

Mówią, że nie ma bezpieczniejszego tematu niż pogoda. O pogodzie można rozmawiać z każdym, bo każdy ma o niej coś do powiedzenia. Rzecz jasna każdy zna się również na polityce, prawie, medycynie, ekonomii, budowie dróg i mostów…i na tysiącu innych dziedzinach. Jednak o polityce rozmawiać nie chcę, choć jej nie uniknę, o chorobach też nie, bo po co psuć sobie nastrój, na ekonomii wyjątkowo się nie znam, o czym świadczy stan mojego konta. Czytaj dalej

O polilokacji, czyli co gryzie Iwonę P. ;)


Ostatnio często łapię się na tym, że chciałabym mieć kilka żyć. Nie w takim sensie jak w grach komputerowych, gdzie zabity odżywa i jeszcze klika razy może być uśmiercony z podobnym skutkiem. Chciałabym mieć kilka żyć równoległych. Marzy mi się, by mieć dar bilokacji lub nawet polilokacji. Nie wiem, czy to objaw jakiejś neurozy czy innych zaburzeń, ale nie przypuszczam, by było coś normalnego w tym, że czuję niedosyt bycia pojedynczą w jednym miejscu. Czytaj dalej