Stara bieda


Zdarza mi się czasem spotkać przypadkiem, na przykład w kolejce do kasy marketu, dawno niewidzianego znajomego. Nie wypada stać w milczeniu, więc najczęściej jedno z dwojga zwyczajowo pyta: I co u ciebie słychać? Przyznam, że robię, co w mojej mocy, by pytanie takie zadać pierwsza, bo jako indagowana czuję zakłopotanie. Takie niewinne, grzecznościowe zagajenie rozmowy zwykle wprowadza mnie w konsternację. Co odpowiedzieć? Jak opowiedzieć swoje życie, jak opisać te kilka lat niewidzenia, kiedy przede mną tylko trzy osoby do kasy. Czytaj dalej

Czterdziestak o poranku, czyli co dalej z mózgiem? ;)


Człowiek po czterdziestce to już inna jakość. Nie mówię, że lepsza czy gorsza, bo po prostu inna. Są niewątpliwie zalety „czterdziestaka”. Na przykład to, że już nic nie musi, a wszystko może, szczególnie, kiedy dzieci odchowane i jakoś mentalnie wyposażone poszły mu w świat. Taki czterdziestak wtedy może się zabrać za nadrabianie tego, co umknęło mu za młodu. Nawet lektury szkolne może nadrobić, bo wreszcie dorósł do „Nocy i dni” i dostrzegł wizjonerstwo w tekstach Mrożka. Szczególnie późny czterdziestak może sobie pozwolić na hobby, bo zarobił już na nie. Może też docenić dojrzałą miłość, bo wie, co naprawdę w życiu jest ważne. Czytaj dalej

Mamma mia, czyli życie na zakręcie :)


Reporterski nos zawiódł mnie dziś do ludzi, którzy mieszkają nieopodal i powadzą niewielki pensjonat. Zdecydowali się przemeblować swoje życie, porzucić miasto i jego wygody, a pieniądze zainwestować w wiejską chałupę, co pozwoliło im pozbyć się zasobów do ostatniej złotówki. Dziś, po kilku latach od tej życiowej rewolucji, czują się szczęśliwi, spełnieni i świadomi że marzenia kosztują, ale mimo wszystko warto je spełniać. Czytaj dalej

„Polonista to nie zawód” ;)


„Polonista to nie zawód” – pisał Andrzej Waligórski. Owszem – nie zawód, ale kilka zawodów. Polonista musi być wielozawodowcem, bo dziś tłumaczenie młodzieży literatury, to już nie docieranie do sensu słów i ich kombinacji. To nie smakowanie niuansów i zachwyt nad tworzywem tekstu. To objaśnianie świata w ogóle. Polonista dziś musi być matematykiem, by wytłumaczyć uczniom, że jak od daty śmierci Mickiewicza odejmiemy datę jego urodzin, to wyjdzie, ile wieszcz miał lat, kiedy umarł. Bo proste pytanie o to jest już ponad możliwości percepcyjne młodzieży. Czytaj dalej

Lekcja empatii :)


Jak się czuje nauczyciel, kiedy nie jest nauczycielem, a wchodzi w rolę ucznia na klasówce? Niekomfortowo. To wiem, bo dziś tego doświadczyłam. W zasadzie doświadczałam tego już dawniej, kiedy robiłam studia podyplomowe z kulturoznawstwa. Wówczas raz na dwa tygodnie przez cały rok siadałam po niewłaściwej stronie biurka i modliłam się, by to nie moją pracę cytował wykładowca jako przykład beznadziei narracyjno-merytorycznej . Czytaj dalej

Zobaczyć inaczej :)


Kiedyś plenery naszego klubu fotograficznego były zwyczajnym zjawiskiem, jak chleb z masłem, teraz celebrujemy je jak …chleb z masłem i jajkiem po podwyżce cen tych dwóch ostatnich. I dziś nadarzyła się okazja, luksusowy dzień, kiedy mogliśmy znów spotkać się pod Władkiem (dla niewtajemniczonych – pod pomnikiem Reymonta) i ruszyć w obranym kierunku, co do którego akurat pełnej zgody nie było. Czytaj dalej