Czas czekania


Kiedyś, dawno, dawno temu na Nowy Rok czekałam z niecierpliwością jak na coś magicznego. Jako dziecko wierzyłam, że wraz ze zmianą kalendarza, zmienia się świat i wszystko zaczyna się od nowa. Ta wiara rozwiała się dość szybko, jak wiele innych naiwnych rojeń wieku dziecięcego, na przykład to, że lekarze nie umierają, a pingwin to trzecia płeć. Dziś całkiem świadoma, że w noc między Sylwestrem a Nowym Rokiem nie wydarzy się nic spektakularnego i ta zmiana daty jest tylko umową między nami, nie czekam z dawną niecierpliwością na ten czas. Czytaj dalej

Gdy gniecie sumienie :)

Z całych tych świąt najbardziej podoba mi się czas po świętach. Normalni ludzie idą do pracy, a my, nauczyciele – przedmiot jednocześnie i drwiny i irytacji całego społeczeństwa – od rana podjadamy resztki ciast, pijemy kompot z suszu, o ile nie zdążył sfermentować, choć sfermentowany też ma swoje walory  i podskubujemy kawałki czekolady, co to pod choinką zalazły nasze dzieci.  Czytaj dalej

Moja opowieść wigilijna


Kilka dni przed świętami omawiałam ze swoimi gimnazjałkami „Opowieść wigilijną”. Tak chciałam ich wprowadzić w klimat Bożego Narodzenia, w klimat duchowego przeżywania świąt. Żeby było inaczej niż zwykle, poprosiłam młodych o to, by stworzyli własną opowieść wigilijną. Chciałam, by cofnęli się w czasie i znaleźli jedną taką wigilię, którą zapamiętali na dłużej. I kiedy te młode umysły biedziły się nad skleceniem swojej opowieści, pomyślałam sobie, że gdyby ktoś mi zlecił takie zadanie, miałabym twardy orzech do zgryzienia. Czytaj dalej

Manewry przedświąteczne


Ostatni weekend przed świętami zobowiązuje. Zobowiązuje przede wszystkim do nowego rodzaju aktywności. Najpierw do ćwiczeń z logistyki, czyli ustalenia: co?, gdzie?, u kogo? i kiedy? Potem do lekcji matematyki, czyli obliczenia, czy ta reszta z wypłaty, co śmieszy na koncie, wystarczy na zaplanowane ekstrawagancje kulinarno-prezentowe. Kolejna wprawka jest już o charakterze mentalnym, bo to lekcja cierpliwości, żeby znaleźć wolne miejsce na parkingu supermarketu i nie rzucić niecenzuralnym słowem ani gestem pod adresem sprytniejszego, co wepchał się na moją, z góry upatrzoną pozycję. Czytaj dalej

List, który topi serca lód :)


Mimo, że finał Szlachetnej Paczki za nami, ja nadal siedzę w projekcie i sprawdzam relacje wolontariuszy z wręczania pakunków. Taka jest formuła SzP. Darczyńca otrzymuje za swoje dobre serce miły list, który opowiada, jak rodzina przyjęła podarunki, z czego się ucieszyła najbardziej, co chce przekazać teraz swoim dobroczyńcom. I tak te listy przechodzą przez moje ręce i ja je publikuję w systemie. Czytaj dalej

Wspomnienia niekombatanckie


„13-tego grudnia roku pamiętnego…” – dziś celebrujemy kolejną narodową rocznicę. Jak zwykle, w naszym polskim przypadku, rocznicę smutną, mroczną i krwawą. Tak już mamy, że wolimy się pławić w narodowej krwi, niż myśleć, jak tego nie powtórzyć. Ja na szczęście, z racji młodego wówczas wieku, pamiętam stan wojenny jak przez mgłę. Zostało mi w świadomości kilka obrazów, parę historii i jakieś powidoki czy wrażenia. Czytaj dalej

Lubię ten stan :)


„Lubię ten stan, cudowne sam na sam, kawa i ja….” – śpiewa Hey. Zazwyczaj podpisuję się pod tym tekstem, ale są takie dni w roku, że mogłabym dośpiewać inne słowa: Lubię ten stan, cudowny z kawą gwar, bus, paczki i my…
Tak, to czas finału Szlachetnej Paczki , choć grudniowy, to bardzo ciepły, a na pewno energetyczny.
Jak przez kolejne trzy lata z rzędu, tak i teraz w dzień finału, w sobotę spotykamy się magazynie, gdzie urzęduje sztab akcji. Od wejścia pachnie kawą i ciastem. Klimat musi być, dopełniają go choinka i czerwień koszulek wolontariuszy. Zaczynamy od krótkiego szkolenia, jak napisać już po odwiedzeniu rodzin relację dla darczyńców. Takie sprawozdanie musi trafić do każdego, kto przyczynił się do przygotowania prezentu. Wyjaśniam wolontariuszom, jak to zrobić, by opis był na tyle szczegółowy, aby darczyńca miał wrażenie, że sam wręczał swoje podarunki.  Czytaj dalej

Chwytaj dzień

I znowu zaczęło się szaleństwo. Tylko ustąpił listopad miejsca grudniowi, a już zewsząd ciśnie się świąteczna, bożonarodzeniowa komercja. Jak żyć pracą, kiedy otoczenie realne i wirtualne, wprowadza człowieka w atmosferę świąt. Rynki ustrojone choinkami i światełkami, kramy na ulicach, w TV reklamy z reniferem i dzwoneczkami, a na fb znajomi dekorują profilówki Czytaj dalej

Marzenia do spełnienia

Co zrobić, gdy chcemy zmienić swoje życie? Szczególnie na emeryturze? Genowefa i Wiesław Płuskowie mają na to sposób. I to sposób sprawdzony. Najlepiej rzucić wszystko i wyjechać na wieś. Może to być wieś zapamiętana z dzieciństwa, miejsce bliskie sercu, gdzie jest się nieco obcym, ale jednocześnie trochę swojakiem. Czytaj dalej