A było się uczyć


No i stało się, dałam za wygraną. Wirus okazał się silniejszy niż moja chęć do niesienia kaganka oświaty. Nie lubię chodzić na zwolnienia, czego pewnie nie pochwala zasadnicza część uczniowskiego grona, ale czasem i im trzeba sprawić przyjemność. Poza tym, ile można katować młodzież głosem Jana Himilsbacha czy Joe Cockera. Wczoraj jeden z tej młodzieży, patrząc na mnie ze zdziwieniem/litością/troską (niepotrzebne skreślić), zapytał: „Co się pani stało?” To mnie przekonało, że czas iść do lekarza. Czytaj dalej

Kaprys odludka :)


Wróciłam już ze swojego dorocznego celebrowania wolności w górach. Tę wolność czuję przede wszystkim w nogach. Co innego nabijać kilometry, spacerując po złotoryjskich bezdrożach z psem, a co innego przemierzając górskie dukty. W górach każdy pokonany kilometr powinno liczyć się podwójnie. Szczególnie te dreptane po śniegu i w zamieci. Czytaj dalej

Nie lubię Wielkich Wyjść ;)

Nie lubię tak zwanych Wielkich Wyjść. Bo zwykle to jest tak, że choć raz w życiu chciałabym wyglądać jak milion dolarów, a jak przychodzi do finału, to wyglądam jak półcentówka, na dodatek kanadyjska. Teraz też tak się zapowiada. Jutro studniówka, a ja na dobę przed godziną zero odkrywam, nie wiadomo kiedy i gdzie nabytego, siniaka na ćwierć piszczeli. I już wiem, że nie włożę tej sukienki, którą zamierzałam, bo pasujące do niej cienkie rajstopy odkryją to, co na widok publiczny wystawiać nie warto. Na dodatek na brodzie złośliwie wyszła mi jakaś…nazwijmy to… niedoskonałość, więc w konsekwencji i dół i góra do bani. Czytaj dalej

Niech brzmią :)


To jest ten dzień roku, kiedy można zapomnieć o wszystkim, o ładnej pogodzie za oknem, o psie, który chciałby na spacer, o pracach do sprawdzenia. Bo tego dnia wystarczy radio i Top Wszech Czasów w „Trójce”. Tego dnia od rana można delektować się smakiem muzyki, czasem łagodnym i lirycznym, czasem pikantnym, a bywa że takim, przy którym ciało pokrywa gęsia skórka i jest o krok od wyrośnięcia piór. Top Wszech Czasów to cudowna podróż wstecz, za siebie. To sensualna próba odtworzenia przeszłości zaplątanej w muzyce. Z każdym utworem czuję się tak, jakbym smakowała coraz doskonalszą czekoladkę z wciąż pełnego ich pudełka. Czytaj dalej