Męska logika, czyli obrazek ze sklepu na L


Stoję sobie z wózkiem przy tak zwanym Ryneczku L w celu zakupu warzyw. Przede mną mężczyzna, chyba półtorej dekady starszy, dość pokaźnej postury, przebiera w rzodkiewkach, zasłaniając całą skrzynkę. Po chwili oddala się i wtedy ja wybieram jeden z leżących tam pęczków. Pakuję do koszyka, a wówczas mężczyzna wraca, obrzuca mnie nieprzychylnym spojrzeniem i mówi: właśnie ten sobie odłożyłem. Więc wyciągam rękę z rzodkiewką i sugeruję, że skoro tak, to chętnie oddam. W końcu nie mam zamiaru umierać za kilka czerwonawych nowalijek. Jednak mężczyzna spogląda na rzodkiewki i mówi: nie trzeba, wezmę inne, one wszystkie takie same .
Ot męska logika?

Świat się zmienia, a my wraz z nim


Niezawodny fejsbuk rano mi przypomniał, że 4 lata temu wrzuciłam archiwalne zdjęcia z Bieszczad. Intencją portalu jest zapewne przypominać dobre chwile z przeszłości. I tak się stało. Od razu wyjaśniam – to nie znaczy, że teraźniejszość nie dostarcza dobrych momentów do zapamiętania, ale to się z cała pewnością okaże po czasie.  Czytaj dalej

I jestem


I jestem w domu. Przywitały mnie kwitnące na biało czereśnie w ogrodzie. Nie sądziłam, że taki banalny widok może wzruszać. A wzrusza. Podobnie jak bardzo pieszczą serce te wszystkie piękne słowa, jakie przez ostatnie dni do mnie docierały z każdej strony. Zrozumiałam, że świat nie składa się tylko z hejterów (a i o nich teraz łatwiej mi nie myśleć). Nie wierzyłam, że mam obok siebie tylu ludzi, dla których coś znaczę. Docierały do mnie prywatne wiadomości od moich byłych uczniów i obecnych (choć z racji zaistniałej sytuacji – też już byłych) i przyszło mi do głowy, że to była najbardziej wzruszająca i szczera ocena mojej pracy. Chociaż o tej pracy teraz staram się nie myśleć. Bo czasem trzeba trochę egoizmu. Czasem…I na koniec – dziękuję pięknie za wszystkie modlitwy, słowa otuchy i życzenia. Tego nigdy za dużo, bo jeszcze mi się przydadzą ????.

Po prostu być

Dziś taka banalna historyjka o tym, jak się w życiu zmienia top spraw istotnych.
Wyobraźcie sobie, że siedzicie w szpitalnej toalecie na drewnianym krześle, a pielęgniarka maszynką do strzyżenia pozbawia was wszystkich włosów, które jeszcze kilka tygodni temu oddawałyście w ręce fryzjera. Czytaj dalej

Jak dinozaury

Przy okazji pozimowych porządków garderoby odkryłam kilka par butów, którym przydałaby się intensywna terapia u szewca. Spakowałam je do torby i pojechałam do znawcy tematu, ale tam okazało się, że szewc zamknął zakład z powodu choroby. No i klapa. Jedyny szewc, który zna się na butach, który potrafi to, czego inny nie jest w stanie wykonać, okazał się chorowity. Co teraz z moimi butami?  Czytaj dalej

I po burzy

Przeszła właśnie nad miasteczkiem pierwsza w tym sezonie burza. Żaden tam Armagedon, zwykłe pomruki niezadowolonych przestworzy, mały foch nieba.
Burze są piękne, ale tylko na zdjęciach albo na żywo, gdy siedzę ubezpieczona czterema ścianami i dachem. Ekscesy natury powodują u mnie odruch kwoki, która chce mieć poczucie bezpieczeństwa swoich bliskich. Mąż śmieje się z moich fobii. Czytaj dalej