Podglądanie świata


Niedawno świętowaliśmy Dni Miasta. Były festyny, zabawy, koncerty. Jak to zwykle przy takich okazjach. I oczywiście tłum ludzi wyległ na ulicę. Wśród nich i ja. Stoję sobie i patrzę. Na scenie koncert. Gra jakaś kapela, a może dzieci tańczą – nie pamiętam, bo już od nadmiaru mi się w głowie miesza. A może nie od tego…nie wiem. Czytaj dalej

Kiedy belfer ma czas


Nie wiem, czy to dobrze, kiedy człowiek, na przykład taki jak ja, ma za dużo wolnego czasu. Bo jak ma nadmiar minut na obserwację świata i przetwarzanie tych widoków, to popada w skrajnie negatywne emocje. Na przykład idzie sobie taki człowiek na spacer koło ogródków działkowych i widzi stosik, ba…kopiec odpadów. Czytaj dalej

„Mamo, co na obiad”, czyli chichot losu

Są takie pytania, których nie cierpię. Do nich należy między innymi to: mamo, co dziś na obiad? Zwykle każda odpowiedź spotyka się z grymasem na twarzy latorośli młodszej, która częściej korzysta z domowej stołówki niż starsza. Wiem, że nie jestem masterchefem seniorem, ale żeby od razu burmuszyć się na każdą z propozycji obiadowych, to już spora przesada. Czytaj dalej

Majowe eventy :)


1 maja. W czasach mojej względnej młodości nie był to dzień wolny. Niby do szkoły się nie szło na lekcje, ale trzeba było się stawić na pochód. Nieobecność na tym evencie była skrupulatnie rozliczana. W czasach podstawówkowych na dodatek byłam w poczcie sztandarowym, więc wymówki nie miałam. Czytaj dalej