Słoneczna podpucha

44

Wczorajszy, niedzielny wieczór z rozbłyskującym słońcem dał mi złudną nadzieję na pogodny poranek. Pojechaliśmy z Mężem w okolicę Leszczyny piękno niebiańskie uchwycić . A było co, bo niebo w interesujące barwy i formy się ustroiło. Światło fotogenicznie barwiło liście. Chodziliśmy więc w wprzód i w tył z aparatami w dłoniach, a zza płotu przypatrywał się nam miejscowy staruszek. W końcu zapytał: Telewizor wam się popsuł? Kiedy wyraziłam zdziwienie jego przypuszczeniami, on na to: A bo tak sobie chodzicie. W sumie człowiek ma rację: kto o zdrowej głowie włóczy się po obcej wsi w porze największej oglądalności („Wiadomości” „Blondynka”) TV? Chyba że mu się telewizor popsuje :).

A dziś rano nawet oczu nie musiałam otwierać, by stwierdzić, że wczorajsze słoneczko to była złośliwa podpucha. Deszcz walił o szyby z wściekłością równej mej, gdy pomyślałam, że przez najbliższe trzy dni będę się taplać w błocie Rudaw Janowickich i pokrywać białym nalotem pleśni. Zatem ahoj, przygodo!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.