Przedwakacyjne wynurzenia

,1

Kupiłam wczoraj w empiku DFV z własnym zdjęciem. Musiałam jechać do Legnicy i wydać około 17 złotych, żeby obejrzeć zrobioną przez siebie fotografię ;). Ale przy okazji wyjazdu mogłam naocznie przekonać się, jak wygląda legnicka kręgielnia i jak wiele jeszcze przede mną pracy, by kula, którą toczę, znalazła się tam, gdzie chcę :). Mój astygmatyzm w precyzji mi nie pomaga. Dobrze, że chociaż nie przeszkadza w robieniu zdjęć. Dziś załapałam się na klubową fotkę tygodnia z portretem biegnącej (do czasu), ubłoconej kobietki, która, na moje szczęście, zagrzebała się w bagnie i ruszać nie mogła. A skoro nie mogła, to tkwiła dłuższą chwilę po pas w dnie młynówki, co dało mi okazję do jej uchwycenia jako nieruchomego obiektu. Z ruchomymi było gorzej :).

Jutro początek wakacji. Dla uczniów. Mnie jeszcze czeka rada plenarna i komisja rekrutacyjna, a potem…A potem się zobaczy. Najchętniej przez kolejne tygodnie robiłabym nic, ale wiem, że życie weryfikuje takie marzenia.

Na koniec roku szkolnego historyjka (prawie obrazkowa) z rodzimego podwórka.
Miejsce akcji: pokój nauczycielski
Osoby dramatu: ja, koleżanka M. oraz ksiądz J.
Zdarzenia: Wchodzę do pokoju i widzę, że koleżanka M., podobnie jak ja, ma na sobie sukienkę w kolorze czerni. Spoglądamy na siebie z rozbawieniem, ale nie komentujemy sytuacji. Na to wszystko wchodzi ksiądz w sutannie. Patrzy na nas obie i mówi: Aleśmy się dzisiaj identycznie ubrali.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Przedwakacyjne wynurzenia

  1. wfilimoniak pisze:

    I kto twierdzi, że nauczyciele nie mają poczucia humoru………

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *