Do biegu…

16 kopia

 Zaczęłam przygotowania do Biegu Katorżnika (wszak członkowie ZKF będą oficjalnymi fotoreporterami imprezy). Bynajmniej nie biegam, ale wprawiam się w sztuce uwieczniania wszystkiego stworzenia, co jest szybsze ode mnie. Padło na koniki polne na swojskiej łące. Przy okazji doskonalenia umiejętności chwytania w locie tychże owadów przekonałam się, że bywają one wszelakiej maści i rozmaitych kształtów. Pouczające zajęcie sobie znalazłam. Wszechstronnie rozwijające. Moja dawna biologiczka byłaby ze mnie dumna. Przygotowania do imprezy idą wielotorowo – również teoretycznie, wiec obejrzałam sobie na youtube filmik z ubiegłorocznego Biegu i już wiem, że trasa niezwykle wilgotną się jawi, by nie rzec wodnisto – błotną. Prognozę pogody skrupulatnie sprawdziłam i wiem, że lać będzie w okolicach Lublińca mocno. Na kąpiel w jeziorze ochoty raczej nie posiadam, pontonu również, ulewny deszcz toleruję, gdy siedzę w domu, zatem nabyłam dziś „drogą zakupu” pelerynę przeciwdeszczową, w którą owinąć się zamierzam. Kalosze już mam. Myślę, że lepszy byłby kombinezon nurka, ale na taki mnie nie stać. Jeszcze. Po wrześniowej podwyżce pensji – może? ;).

Ciekawa jestem, czy po tych wszystkich przygotowaniach będzie mi się chciało wstać w niedzielę przed świtaniem, aby jechać o 5.00 na imprezę? 🙂

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.