Użarło mnie, czyli spór nomenklaturowy :)

33 kopia

Fotografowanie owadów przypłaciłam zastrzykami. A wszystko przez meszkę, która użarła mnie w nogę. W związku z tym użarciem zrobił mi się jakiś dziwny pęcherz wypełniony cieczą (mam nadzieję, że nieżrącą, choć nie ręczę). Musiałam zatem odbyć wizytę w przychodni. I stał się cud. Nie krzyczeli tam na mnie, nie pohukiwali, nie uznali za intruza, choć początek rozmowy z panią doktor nie zapowiadał takiego rozwoju wypadków.
Co pani jest?
Ugryzła mnie meszka i mam coś dziwnego na nodze.
Jaka meszka? Chyba muszka?
Nie wiem, jaka, ale taka mała, czarna i złośliwa.
No to muszka.
Może być muszka.
A dalej był zastrzyk z antybiotyku w tyłek, zastrzyk przeciwtężcowy w rękę, przekłuwanie pęcherza ze żrącą (chyba) cieczą i opatrunek. Wszystko w atmosferze wzajemnego zrozumienia i bez sporów nomenklaturowych w kwestii owada, co to mnie użarł. I może być normalnie???

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.