Mądrość matki…natury

 

Powiększyła mi się znów rodzina o kolejne 8 psów marki owczarek niemiecki długowłosy. Szczenięta na razie wyglądają nieszczególnie. Teściowa wczoraj mnie pyta, do kogo są podobne (mając najprawdopodobniej na myśli matkę Hadrę lub ojca Baciara), do szczura -odpowiadam jej zgodnie z prawdą. Te małe szczurki robią tyle hałasu, że na miejscu ich matki wyniosłabym je do sąsiadów. Jednak co instynkt to instynkt. Ja też niejednokrotnie miałabym ochotę podrzucić swoich Juniorów sąsiadom albo nawet jeszcze dalej. Na przykład Starszy przyjechał z Wrocławia na dwutygodniowe ferie zaopatrzony jedynie w laptopa i garnitur, który zresztą wraz z butami wcisnął do małego plecaczka. Skompresowany gajerek ledwie zniósł tę podróż i na dodatek okazał się zupełnie zbędnym pakunkiem, bo Młody w Święta ani razu  nie miał ochoty go założyć. Ale co się matka naprasowała pogniecionej odzieży to jej ;). Młodszy natomiast wrósł w krzesło przy biurku i świata poza monitorem komputera nie jest w stanie dostrzec. Na dodatek przyklejone do uszu słuchawki dostatecznie dobrze izolują go od otoczenia i gwarantują spokojne przetrwanie Wielkanocy. Podejrzewam, że jego koledzy znaleźli się w podobnej sytuacji, bo z kimś on w końcu przez ten komputer na okrągło rozmawia.

A jakbym tak tych moich Juniorów miała cztery razy więcej, to strach myśleć. Natura jednak wie, co robi ;).

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.