Nauczyciel na rowerze

Nauczyciel na rowerze pojawia się pod koniec kwietnia. Dzień już wyraźnie dłuższy, maturzyści poszli uczyć się do egzaminu, godzin w szkole mniej, czyli jest wolność. Wolność, przestrzeń i on 🙂  Nauczyciel na rowerze zaczyna od podziwiania pól kwitnących rzepaków. Jadąc szpalerami dróg rolnych, choć asfaltowych upaja się duszącą wonią żółtych kwiatów, na których siadają pliszki.

Potem pola zmieniają barwę, żółć rzepaków blednie i przeplata ją czerwień maków, niebieskość chabrów, biel rumianków. To zbliża się koniec wiosny. Teraz nauczyciel na rowerze widzi strawberry fields. Zmieniające się ceny truskawek przy plantacjach sugerują stosunek podaży do popytu, ale też określają, czy to początek, czy koniec sezonu. Kiedy kończą się truskawki, nauczyciel na rowerze zahacza coraz częściej okiem o złocące się pola pszeniczne. To już znak, że są wakacje i przejażdżki mogą być coraz dłuższe w czasie i przestrzeni. Co ciekawe, nauczyciel na rowerze zaczyna spotykać innych nauczycieli na rowerze. Wieczornym powrotom do domu towarzyszy zapach kwitnących lip i hałas, jakie wokół drzew czynią pracowite pszczoły.

Mija kilka dni i nauczyciel na rowerze z niepokojem dostrzega coraz gęściej lokujące się na polach kombajny. Uff….to tyko te koszące rzepak. To jeszcze nie te prawdziwe, duże żniwa. Ale przystrzyżone pola już mówią, że zbliża się półmetek kanikuły.

Jeszcze tydzień, dwa i nauczycielowi na rowerze mina rzednie, bo kombajny dopadają coraz większe przestrzenie i połykają pszenicę, jęczmień, żyto. Kurzy się malowniczo. Kurz podświetlony przez słońce nachalnie zachęca do zdjęć. Dlatego nauczyciel na rowerze częściej zsiada z roweru i chwyta za aparat, czemu ze zdziwieniem przyglądają się kombajniści i spacerujące między maszynami niespłoszone bociany. Bociany też wabią nauczyciela na rowerze. Podobnie jak przemykające po ścierniskach sarny.

Aż nadchodzi taki czas, że nauczyciel na rowerze ze smutkiem stwierdza: dzień krótszy, wieczory chłodniejsze. I nie ma ściernisk! Rolnicy przypięli do swych maszyn pługi i z zapałem oddają się orce. To niechybny znak, że i nauczycielowi na rowerze kończy się czas laby. A orka i u niego niebawem nadejdzie.

Wtedy nauczyciel na rowerze odstawi swój pojazd do garażu na kilka miesięcy i będzie już tylko nauczycielem. Aż do kolejnego żółcenia rzepaków. Miejmy nadzieję :).

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *