Co jest fajnego w robieniu zdjęć

Co jest fajnego w robieniu zdjęć poza samym robieniem zdjęć?
Sobota rano. Pakuję plecak obiektywami i aparatem, wsiadam w auto i jadę. Nie musi być daleko, wystarczy staw osadowy nieopodal miasta. W słońcu wszystko wygląda pięknie. Nawet mróz staje się znośny, gdy się idzie w dobrym towarzystwie. Ważne, by towarzystwo też miało aparaty i pasję ich używania, bo tylko takie osoby rozumieją kilkuminutowe przerwy w marszu i kucanie na śniegu w celu wykonania studium jakiejś wystającej spod zmrożonego niegdyś puchu roślinki. Fajnie jest tak iść i pokazywać: „o jakie fajne cienie!”, „o tam rudzik na gałęzi”, „patrzcie, jak ładnie wyglądają te trawy w słońcu”, “jakie cudne ślady na śniegu!”…Nie zerka się na zegarek, nie czuje zmęczenia nóg, między widokami można pogadać o tak zwanym życiu. Tylko namierzając cel obiektywem, zachowuje się ciszę, jakby w strachu, że ten piękny widok, spłoszony niepotrzebnym słowem, nagle uleci.
To właśnie lubię. A jeszcze bardziej lubię ten dreszczyk oczekiwania, aż przyjadę do domu i wrzucę ten cały bagaż upolowanych widoków do komputera, a potem w swojej cyfrowej ciemni odkryję, co godne odkrycia przed światem, a litościwym milczeniem pominę, co pominięcia wymaga.
I to jest właśnie fajne w robieniu zdjęć.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.