Czy ojczyzna wstydzi się cyklistów?

“Praca – pasja czy obowiązek?” Z takim pytaniem musieli dziś zmierzyć się maturzyści. Myślę, że nie było to trudne zadanie, ale to, co ja myślę, niekoniecznie ma znaczenie w obliczu wielkich spraw. Uczniom swoim zwykle tłumaczę, że praca może być formą patriotyzmu. Podobnie jak walka. Bo jest patriotyzm czasu wojny i czasu pokoju. Ojczyznę kochać można na różne sposoby. Tak jak kobietę, prawda panowie? Kiedy trzeba, damy po mordzie temu, co robi jej krzywdę. Ale na co dzień tworzymy dla niej bezpieczny dom i przynosimy mamuta z polowania. A od czasu do czasu wręczamy jej kwiaty bądź zabieramy do dobrej restauracji. Tak to wygląda z kobietami. Ojczyzna jest kobietą.
I kilka razy w roku jest o niej głośno. Ma swoje święta i rocznice. Jedne przypominają o dramatach, inne o chwale, jeszcze inne przywodzą wspomnienia radosne.
Jednak my, Polacy nauczyliśmy się i oduczyć nie umiemy, że niezależnie od okazji świętować trzeba tak samo – patetycznie, na koturnach, z łzą w oku. Jednym oku, bo drugie czujnie śledzi, co robią inni. Czy też są na koturnach, w patosie i czy mają swoją łzę w swoim oku. Nie daj Boże, że mają inną koncepcję świętowania. Radosnego. Bo okazja radosna. Takich to na stos. A, przepraszam, stosy już nie płoną. W sumie… ostatecznie ostracyzm medialny im można zafundować . Bo to cykliści, odmieńcy, zdrajcy, lewacy…tfu…na psa urok….
Tylko nie wiem, kogo bardziej ojczyzna się wstydzi?
Ot taki w nas patriotyzm. Tylko jak można kochać ojczyznę, gdy nie lubi się rodaków?

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *