Na detoksie

Dziś mijają trzy tygodnie, od kiedy jestem na detoksie. I jakoś żyję. Jestem w miarę zdrowa i na pewno dużo spokojniejsza. Co odstawiłam? Niewiele. Tylko lokalne portale informacyjne. Wystarczyło. A skoro tak bezboleśnie poszło, zastanawiam się teraz, czy nie wyłączyć stacji ogólnopolskich. 
Miałam już tak zakwaszoną duszę, że musiałam zamknąć oczy. Poranny rytuał przeglądania Internetu zstąpiłam dłuższą wegetacją pod kołdrą. Ze szczelnie zaciśniętymi powiekami.
Nie jestem naiwna, świat od tego nie przestał być marudny, płaczliwy, sfrustrowany. Nie stał się pewnie życzliwszy. Ale ja tego nie muszę widzieć. Jedni uważają, że mają niczym nieskrępowaną wolność wypowiedzi, ja sobie przyznałam prawo do wolności od tych wypowiedzi .
Świat i tak jest zbyt hałaśliwy. A mnie wystarczy wieczorne świergotanie ptaków, które właśnie słyszę, siedząc w ogrodzie i pisząc te słowa.
Ignorowanie tego, co irytujące, tak weszło mi w krew, że przestałam też stawać na wagę. Jak detoks to detoks .

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.