Muszę i już


Jutro ostatni dzień w pracy przed świętami. Tak, wiem, nauczyciele mają dobrze. A nawet najlepiej. Mogą umyć okna w Wielki Czartek. A ja mam poczucie, że bez tych okien i tak przyjdą święta. Nie przychodzą przecież przez okna czy tylko do tych, co je umyli. Ja mam inne sprawy na głowie. Mam stos matur próbnych i innych efektów weny twórczej młodych. Przecież trzeba wystawić jakieś oceny tym, których przez prawie trzy lata krzywdziłam, narzucając się z literaturą. 
Mam też poczucie, że muszę zrobić wiele rzeczy na zapas, bo potem może być już za późno. Muszę zrobić dużo zdjęć, bo zatrzymują czas. Muszę przeczytać jeszcze kilka książek, bo zapełniają nadproduktywną wyobraźnię. Muszę przelać kilka myśli na papier, dopóki jeszcze są. Muszę porozmawiać z ludźmi, bo mają coś do powiedzenia. Muszę spotkać się ze znajomymi przy kawie, bo…bo tak jest milej.
Po prostu muszę i już. A okna i święta? One są trwalsze ode mnie.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *