Męska logika, czyli obrazek ze sklepu na L


Stoję sobie z wózkiem przy tak zwanym Ryneczku L w celu zakupu warzyw. Przede mną mężczyzna, chyba półtorej dekady starszy, dość pokaźnej postury, przebiera w rzodkiewkach, zasłaniając całą skrzynkę. Po chwili oddala się i wtedy ja wybieram jeden z leżących tam pęczków. Pakuję do koszyka, a wówczas mężczyzna wraca, obrzuca mnie nieprzychylnym spojrzeniem i mówi: właśnie ten sobie odłożyłem. Więc wyciągam rękę z rzodkiewką i sugeruję, że skoro tak, to chętnie oddam. W końcu nie mam zamiaru umierać za kilka czerwonawych nowalijek. Jednak mężczyzna spogląda na rzodkiewki i mówi: nie trzeba, wezmę inne, one wszystkie takie same .
Ot męska logika?

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *