Co by Freud na to powiedział?

Zdarza się, że sen nie daje spać i wtedy budzę się rano umordowana jak po kilku godzinach ciężkiej pracy fizycznej. Bywa, że potem taki sen jak flesz błyska w głowie przez cały dzień. Co jeszcze bardziej męczy, bo akurat ze snu zapamiętuje się najbardziej absurdalne sekwencje i mózg sobie nie radzi z ich racjonalizowaniem. Taki sen miałam niedawno. Zapamiętałam kilka obrazów. Idę do banku, bo ktoś (jakieś dziecko, ale nie moje), wstukując niepoprawny PIN do mojej karty, zablokował mi ją. Akurat tę, na której miałam ostatnie fundusze, by przeżyć miesiąc. Idę zatem do tego banku, by szukać pomocy. Bank jednak nie jest tym moim prawdziwym, bo to przecież sen. Droga do banku wiedzie przez park. Park jest osobliwy. Nie za duży, nie za mały, wysypane żwirem ścieżki, kilka bezlistnych drzew i mnóstwo zwierząt. Takie zwierzęce przedszkole. Pierwsze widzę małpy, są małe. Wybiegają mi naprzeciw. Niby się ich boję, ale też mnie fascynują. Żałuję, że nie mam przy sobie aparatu (to we śnie zdarza mi się często), bo nikt mi nie uwierzy, co widziałam. Zaraz potem widzę leżące na ścieżkach patyczaki, przypominają padalce i czuję wstręt, wiem, że muszę je ominąć. Jest też dużo ptaków, wszystkie egzotyczne i wszystkie to pisklęta. A na bezlistnych konarach drzew siedzą małe słonie. Totalny absurd, jak to we śnie. Oszołomiona taką liczbą słoni docieram do banku, gdzie kłębią się tłumy – tym razem ludzkie – a pani przy okienku pyta mnie o PIN do karty. Powtarzam szereg wyuczonych cyfr, ale to jest raczej mój PESEL. I z tym poczuciem beznadziejności swej sytuacji budzę się przerażona, że zapomniałam swojego hasła do konta, że pomieszało mi się w głowie i co zrobić, by odzyskać pamięć. Pierwsze co robię po przebudzeniu, to próbuję sobie przypomnieć wszystkie potrzebne mi hasła, PINy i jednocześnie zalogować się do banku. Udaje się za pierwszym razem. Jestem tak szczęśliwa, że nawet nie sprawdzam, czy tam jeszcze coś zostało na koncie 😊 Ważne, że na jawie pamięć nie szwankuje. Jest na tyle dobra, że wyjątkowo pamiętam cały sen i nawet jego szczegóły. I choć jestem sceptyczna, od razu sprawdzam w senniku, co mogą znaczyć te małpy i słonie. Sennik ostrzega mnie, że mam w otoczeniu pochlebców, którym nie powinnam ufać, ale dodaje, że pragnę wolności i mam dość ograniczeń. Tyle w sprawie małpy. Bardziej podoba mi się interpretacja snu ze słoniem, bo mówi, że będę bardzo bogata i mam wielbicieli, których łatwo się nie pozbędę. No jasne – myślę sobie – skoro będę bogata… 😊. Niestety, nikt jeszcze nie wymyślił, co znaczą we śnie leżące na ścieżce patyczaki. Ciekawe, dlaczego?

Może staruszek Freud wiedziałby, ale z obiektywnych przyczyn nie zapytam go 😉 Tak jak nie skonsultuję z nim innych sennych majaków, które pewnie byłyby nie lada gratką dla psychologów. Może dobrze, że nie wszystkie sny pamiętam po przebudzeniu. Ale mam kilka takich powtarzających się. I każdy z nich jest raczej efektem moich fobii. Jeden z nich pokazuje mnie na sięgającej nieba drabinie, z której muszę zejść. Jestem sparaliżowana strachem i wolę już tam na szczycie zostać, niż zrobić krok w dół po niekompletnych szczeblach. Podobnie się czuję, kiedy śni mi się, że muszę przecisnąć się przez tzw. syfon w jaskini. Mam przeczucie, że się w nim zaklinuję i tak zostanę na zawsze. Czasem śni mi się, że muszę zadzwonić na policję, bo ktoś próbuje włamać się do mojego domu, niestety nie jestem w stanie wystukać na klawiaturze właściwego numeru. Inny sen przenosi mnie w czasie do mojego liceum na lekcję fizyki lub wuefu (trauma z czasów szkolnych) i niezależnie od przedmiotu mam ten sam problem. Wiem, że od kilku lat nie chodziłam na zajęcia, bo jestem dorosła, a zbliża się okres wystawiania ocen, a ja siłą rzeczy nie mam podstaw, by zostać sklasyfikowaną. To są sny z gatunku thriller. Bywa też, że ocieram się o horror. Kiedyś śniło mi się, że umarłam i leżę w trumnie, jeszcze niepogrzebana. Leżę i zastanawiam się, dlaczego nikt nie zamknął przynajmniej wieka? Przecież jest tak gorąco. Zaraz spuchnę, zacznę śmierdzieć. A to nie przystoi tak wyjść z formy 😉. Na ludzkich oczach.

Tak, wiem – to nie jest normalne, ale właśnie od tego jest życie alternatywne, by przynajmniej w nim pozwolić sobie na odrobinę szaleństwa 😊. Bez żadnych konsekwencji.

A Wam, co się dziś śniło?

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *