Wpis doraźno-interwencyjny

Gdy wybieram się na rowerową przejażdżkę, bliscy od czasu do czasu napominają mnie: „Uważaj na samochody!” Uważam. Głupia nie jestem. Życie mi jeszcze miłe, choć nie wiem, czy planować je sobie na długo, bo ZUS mnie straszy głodową emeryturą. Ale mniejsza o większość. Wracam do tematu.


Jak wspomniałam – uważam na drodze, szczególnie na rozpędzone auta, dlatego nie spodziewałam się, że niebezpieczeństwo może przyjść z zupełnie innej strony. Otóż jadę sobie dzisiaj pustą, prowincjonalną drogą. Czuję wiatr we włosach i mam względne poczucie szczęścia, gdy nagle z naprzeciwka sunie na rowerze wprost na mnie jakiś małolat. Ręce młokosa spoczywają(?) na klawiaturze smartfona a wzrok bynajmniej nie jest wlepiony we mnie. Dobrze, że w moim przypadku jest inaczej. Gdyby nie ostrzegawczy okrzyk, który wydałam z siebie, pewnie wpadlibyśmy w zupełnie nieserdeczny uścisk i byłoby po przejażdżce. Nie wiem, dlaczego faceci nie mogą zrozumieć, że nie są wielozadaniowcami i jeśli już jadą rowerem, to niech tylko jadą rowerem, ewentualnie myślą. To akurat nie przeszkadza, a pomaga. Ja co prawda jestem kobietą, ale nie wyobrażam sobie, bym mogła podczas jazdy dwoma łapami pisać wiadomości na telefonie. Może dlatego, że nie potrafię oderwać od kierownicy lewej ręki bez szkody dla równowagi. Z tego powodu, gdy mnie swędzi za lewym uchem, drapię się prawą ręką, a trasę wybieram tak, by jak najmniej sygnalizować zamiar skrętu w lewo ?. Nie potrafię też obojętnie przejechać obok jedynego na drodze kamienia czy pełzającego ślimaka. Choć robię, co w mej mocy, jakaś siła nieczysta każe mi na tę przeszkodę najechać. Dlatego gdybym jeszcze przy okazji pedałowania obsługiwała smatftona, byłabym dla innych użytkowników ruchu niczym odbezpieczony granat czy tykająca bomba zegarowa.
A wracając do aut, to mam taką prośbę do kierowców: nie praktykujcie wyprzedzania rowerzysty przez ocieranie się o niego – to naprawdę nie zacieśnia więzi między nami. Tak samo jak bezmyślne trąbienie czy wzniecanie tumanów pyłu na gminnej drodze bądź bryzganie kamieniami spod kół. To, że rowerzysta ma dwa kółka a nie cztery, nie czyni go gorszym ani upośledzonym. Mniejsza liczba kół rekompensowana jest przez aktywniej działające komórki mózgowe. Dlatego radzę, by od czasu do czasu kierowca auta przesiadł się na rower. Co ja regularnie czynię. Amen.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.