Psy szczekają

To był maj…powinnam napisać: pachniała Saska Kępa. Ale nic tu nie będzie pachnieć, wręcz przeciwnie. To był maj, sobotnie popołudnie. Dzwoni do mnie lider złotoryjskiego rejonu Szlachetnej Paczki – stowarzyszenia, wraz z którym od pięciu lat społecznie pomagamy rodzinom z naszego powiatu i pyta: „Co jutro robisz? Bo jak nic, to bierz miotłę i ścierkę, bo u naszej „paczkowej rodziny” (czyli jednej z tych, które otoczyliśmy opieką) jest ekipa Dowborowej i trzeba posprzątać po remoncie”.

Pewnie potraktowałabym to jako żart, ale przypomniałam sobie, że nasz rejon Szlachetnej zgłosił jedną z rodzin do programu „Nasz nowy dom” i coś się w tej kwestii dzieje w mieście. Nie bardzo mi odpowiada spędzanie niedzielnego popołudnia ze ścierą i miotłą, a wiem, że sprzątanie po remoncie trwa godzinami, więc od razu proszę Męża: „Pojedź ze mną, pomożesz, będzie szybciej”. Mąż z oporem, ale zgadza się. W niedzielę jedziemy na miejsce. Już czeka na nas kilkoro wolontariuszy, podobnie jak my, z miotłami w ręku. Wygląda to przecudownie 😊. Czekamy na znak, by działać.
Za chwilę podchodzi do nas ktoś z ekipy TV i informuje, że chcą nakręcić moment naszego sprzątania. Jestem rozczarowana. Po pierwsze – gdybym wiedziała, że mam grać w TV, to bym chociaż makijaż zrobiła i fryzurę, schudła, wygładziła się… 😉. Po drugie – potrzebni jesteśmy tylko na chwilę rejestracji machania ścierą po korytarzu, bo remont jeszcze się nie skończył.
OK. Robimy swoje. Podejrzewam, że korytarz jeszcze nie widział takiej akcji. Zostawiamy go wypucowanym i wracamy do domu, by o wszystkim zapomnieć. Do czasu.
Wczoraj telewizja na P wyemitowała odcinek z naszym udziałem. Niestety, moja antena TV źle reaguje na zawirowania pogodowe i po ostatniej ulewie przestała odbierać sygnał, zatem okazji do obejrzenia naszej akcji nie miałam, ale znajomi i nieznajomi mieli. Już w trakcie programu dostawałam sygnały, od jednych, że „fajna sprawa”, od innych, ironicznie (nie powiem kogo) „Ciocia, zasługujesz na Oskara” 😊.
Miałam nadzieję, że nas wytną, że zostawią tylko, to, co najważniejsze i tych, dla których to wszystko się działo. No niestety, stało się inaczej.
Po co to piszę?
Po to, żeby postawić puentę. Tym razem nie moją, ale cytat z komentarza znalezionego na lokalnym portalu: „Ile w kwestii pomocy dla tej rodziny zrobił burmistrz oprócz pokazowego wyjścia z żoną i miotłą w trakcie programu?”
P.S.
Gdyby nie moja przekora, pewnie powiedziałabym sobie, że ma dość pomagania komukolwiek i jakkolwiek, ale jak to mówią: „Psy szczekają, a karawana jedzie dalej”.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.