Psy szczekają

To był maj…powinnam napisać: pachniała Saska Kępa. Ale nic tu nie będzie pachnieć, wręcz przeciwnie. To był maj, sobotnie popołudnie. Dzwoni do mnie lider złotoryjskiego rejonu Szlachetnej Paczki – stowarzyszenia, wraz z którym od pięciu lat społecznie pomagamy rodzinom z naszego powiatu i pyta: „Co jutro robisz? Bo jak nic, to bierz miotłę i ścierkę, bo u naszej „paczkowej rodziny” (czyli jednej z tych, które otoczyliśmy opieką) jest ekipa Dowborowej i trzeba posprzątać po remoncie”.

Pewnie potraktowałabym to jako żart, ale przypomniałam sobie, że nasz rejon Szlachetnej zgłosił jedną z rodzin do programu „Nasz nowy dom” i coś się w tej kwestii dzieje w mieście. Nie bardzo mi odpowiada spędzanie niedzielnego popołudnia ze ścierą i miotłą, a wiem, że sprzątanie po remoncie trwa godzinami, więc od razu proszę Męża: „Pojedź ze mną, pomożesz, będzie szybciej”. Mąż z oporem, ale zgadza się. W niedzielę jedziemy na miejsce. Już czeka na nas kilkoro wolontariuszy, podobnie jak my, z miotłami w ręku. Wygląda to przecudownie ?. Czekamy na znak, by działać.
Za chwilę podchodzi do nas ktoś z ekipy TV i informuje, że chcą nakręcić moment naszego sprzątania. Jestem rozczarowana. Po pierwsze – gdybym wiedziała, że mam grać w TV, to bym chociaż makijaż zrobiła i fryzurę, schudła, wygładziła się… ?. Po drugie – potrzebni jesteśmy tylko na chwilę rejestracji machania ścierą po korytarzu, bo remont jeszcze się nie skończył.
OK. Robimy swoje. Podejrzewam, że korytarz jeszcze nie widział takiej akcji. Zostawiamy go wypucowanym i wracamy do domu, by o wszystkim zapomnieć. Do czasu.
Wczoraj telewizja na P wyemitowała odcinek z naszym udziałem. Niestety, moja antena TV źle reaguje na zawirowania pogodowe i po ostatniej ulewie przestała odbierać sygnał, zatem okazji do obejrzenia naszej akcji nie miałam, ale znajomi i nieznajomi mieli. Już w trakcie programu dostawałam sygnały, od jednych, że „fajna sprawa”, od innych, ironicznie (nie powiem kogo) „Ciocia, zasługujesz na Oskara” ?.
Miałam nadzieję, że nas wytną, że zostawią tylko, to, co najważniejsze i tych, dla których to wszystko się działo. No niestety, stało się inaczej.
Po co to piszę?
Po to, żeby postawić puentę. Tym razem nie moją, ale cytat z komentarza znalezionego na lokalnym portalu: „Ile w kwestii pomocy dla tej rodziny zrobił burmistrz oprócz pokazowego wyjścia z żoną i miotłą w trakcie programu?”
P.S.
Gdyby nie moja przekora, pewnie powiedziałabym sobie, że ma dość pomagania komukolwiek i jakkolwiek, ale jak to mówią: „Psy szczekają, a karawana jedzie dalej”.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.