Słuchaj dzieweczko…

Dziś Międzynarodowy Dzień Słuchu. Święto, które powinno się obchodzić na co dzień, choć wtedy nie byłoby już świętem. Słyszenie i słuchanie to dziś tak samo trudna oraz zanikająca umiejętność jak pisanie i czytanie. Trudno się dziwić. Współczesny świat jest bardzo hałaśliwy. Nasze uszy atakują dźwięki z wielu stron na raz. Radio, telewizor, mąż, telefon, włączony komputer, warkot aut dobiegający z ulicy, szczekający pies…na czym się skupić? A znowu jak nagle nocą, szczególnie bezsenną zapanuje cisza, to jest tak niezwyczajnie aż strach, aż boli szum płynącej w głowie krwi.

Nigdy nie miałam dobrego słuchu. To znaczy słyszę, co do mnie mówią ludzie, choć nie wiem, czy akurat wszystko powinno do mnie docierać. Jednak, ku mojemu ubolewaniu, nie mam słuchu muzycznego. A tak chciałam grać na gitarze, na pianinie, na cymbałkach…śpiewać solówki…dzieciom kołysanki 😉

No nic. Nie można mieć wszystkiego 😊

Kiedy byłam dzieckiem, pojechaliśmy z rodzicami w odwiedziny do siostry ojca. Bardzo mi się u niej podobało. Mieszkała w większym niż moje mieście, w bloku z balkonem, a nie tak jak ja w domku z ogródkiem. Ale najważniejsze, że miała pianino. Na pianinie stał słój, w którym biegał chomik. Siedziałam przy tym pianinie i katowałam wszystkich, łącznie z tym chomikiem kakofonią dźwięków. Czułam się jak finalistka Konkursu Chopinowskiego. Tym bardziej, że zawsze miałam długie palce – wszyscy mówili – palce pianistki  🙂

Nie miałam tylko długiej sukni, ale i tak czułam się jak gwiazda sal koncertowych.
Kiedy wracaliśmy do domu, zaczęłam prosić rodziców, żeby kupili mi takie pianino. Mama mi tłumaczyła, że to niemożliwe, bo pianino dużo kosztuje, że mamy za mało miejsca, a poza tym przecież nie chodzę na zajęcia do ogniska muzycznego. Podejrzewam, że litościwie pominęła koronny argument – dziecko, ty nie masz słuchu 😉. W obliczu tak zdecydowanego oporu mamy, nie dając za wygraną, poprosiłam na koniec: „to chociaż kupcie mi chomika w słoiku.”
Ostatecznie po kilku dniach stałam się właścicielką chomika i na nim skoncentrowałam już całą swoją dziecięcą uwagę. I chyba tym oraz brakiem pianina należy tłumaczyć, że nigdy nie miałam szansy zostać gwiazdą sal koncertowych 🙂

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.