“Innego końca świata nie będzie” ;)

Wyszłam dziś z psem. Poszłam na bezludne pola, do których mam niedaleko (zalety mieszkania bliżej wsi niż miasta). Po raz pierwszy, idąc z moją wilczycą, byłam czujna nie wobec zbliżających się psów, na które zwykle moja Hadra ma chrapkę, a wobec ludzi, z których wirus mógłby przeskoczyć na mnie lub vice versa (bo kto to wie, skoro nikt nie wie).

Na szczęście nieliczni (literalnie cztery osoby) spacerujący po bezkresnych polach trzymali się z dala ode mnie jako i ja trzymałam się z dala od nich. Taka zasada wzajemnej nieufności – w sam raz na nowe czasy.
Idąc polami a potem lasem, ze zdziwieniem patrzyłam na bielące się dzikie drzewa owocowe i kwitnące zawilce. Niepomne kwarantanny i innych ludzkich ograniczeń rozpleniły się na szerokiej przestrzeni. Podobnie jak żółte i brązowe motyle, buczące trzmiele i pracowite pszczoły, za którymi wzrokiem i pyskiem wodziła moja psina skołowana zupełnie 😊
I tak sobie pomyślałam, że świat natury toczy się swoim rytmem. Wedle dobrze przemyślanego planu. Tylko człowiek to jakiś wypadek przy pracy Opatrzności, bo ciągle z nim są problemy.
Patrząc na ten kolorowy i idylliczny świat budzącej się wiosny, nie mogłam pozbyć się z głowy natrętnych słów siwego staruszka przewiązującego pomidory: „Innego końca świata nie będzie” 😉.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.