Małe szczęścia

Dziś Dzień Szczęścia. Można powiedzieć: ale sobie ten dzień wybrał dzień, tydzień, miesiąc czy rok. No cóż, są święta, które nie mają nic wspólnego z nastrojem chwili. Przychodzą i po prostu są, a my albo się im oprzemy, albo ulegniemy.


Wiem, że głupio mówić teraz: bądź szczęśliwy, szczególnie, gdy ze świata dochodzą nowe niepokojące nas wieści. Jednak nie możemy ciągle pogrążać się w smutku, strachu, poczuciu bezradności. Nie możemy nieustannie pielęgnować złości i frustracji. To zbyt łatwe i jednocześnie szkodliwe dla nas samych.
Nie chcę tu rozwodzić się na temat szczęścia, jego definicji i źródeł. Nie tacy jak ja to już robili. Z różnym skutkiem. Chciałabym tylko powiedzieć, że szczęście to nie życiowe fajerwerki, to nie wygrana w totka, to nie nieoczekiwany spadek po bogatym wujku. Szczęście może być ciche i nieśmiałe. Takie potoczne, zwykłe. Może jestem minimalistką, ale mi wystarczy zdrowie moje i moich bliskich, zgoda i szacunek wzajemny. Szczęście to brak głodu i dach nad głową. Szczęście to nie Big Love, tylko wzajemne drobne czułości i pewność, że możemy na siebie liczyć, gdy przychodzi trudny czas.
Kiedyś, wiele lat temu, kiedy dni mojej rodziny były podporządkowane umieraniu ukochanej babci, powiedziałam do mamy: wiesz, jacy my wcześniej byliśmy szczęśliwi?
To jest taki moment, kiedy dochodzimy do ściany, kiedy życie przypiera nas do muru i wtedy stojąc pod nim, mówimy: kiedyś byliśmy szczęśliwi.
A ja życzę Wam, abyście nie musieli mówić: „kiedyś”, abyście wyłapywali to szczęście każdego dnia, te małe promyki olśnienia pięknem życia, żebyście ich nie przegapili. Bo szczęście mija. Dobrze kolekcjonować wrażenia, jakie nam daje. Musimy nauczyć się uczestniczyć w nich. Bądźmy szczęśliwi. Na przekór wszystkiemu.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.