Naprawdę


Koniec czerwca. Zbliżają się wakacje. Czuję to w powietrzu i w wodzie. Czuję to, czytając głupie artykuły w internecie, które są dyskusją w sprawie: co dawać w prezencie nauczycielom na koniec roku.


Jako nauczycielka czuję się upokorzona takimi tekstami. Upokarza mnie autor artykułu, który sugeruje, że niektórzy nauczyciele potrzebują voucheru do spa a jeszcze inni, na przykład, pralki lub telewizora albo nowego laptopa.
Nie mniej upokarzają mnie internauci dyskutujący pod takimi wypocinami, którzy pomstują, że nauczycielom przewróciło się w głowach, a poza tym darmozjady i tak nic nie robią, więc im się nic nie należy. Tym bardziej, że kilka miesięcy uczyli zdalnie, czyli tym bardziej nic nie robili.
Cyklicznie, w czerwcu powtarzają się te medialne przepychanki, które służą znowu różnicowaniu ludzi i napędzaniu złych emocji. Smutne to.
Jestem nauczycielem. Znam nauczycieli. I wiem, że naprawdę nie potrzebujemy od swoich uczniów i ich rodziców żadnych danin. Może nie zarabiamy dużo, ale nie jesteśmy też żebrakami. Jeśli chcemy spędzić weekend w spa, jedziemy tam za swoje, za swoje też kupujemy brakujące sprzęty AGD i RTV. Naprawdę. Radzimy sobie. Wybraliśmy ten zawód, bo lubimy uczyć. Gdybyśmy planowali znaleźć się w „setce Forbesa”, pewnie robilibyśmy coś innego. Kwestie materialne są dla nas ważne o tyle, o ile umożliwiają godne życie. Po prostu! Spróbujcie to zrozumieć, że nie wszyscy muszą mieć tożsame priorytety. Spróbujcie też zrozumieć, że nauczycielowi na koniec roku wystarczy dobre słowo podziękowania. I ono, jeśli naprawdę płynie z serca, cieszy bardziej niż bukiet kwiatów i słodzi dzień mocniej niż pudełko czekoladek. Poza tym nie idzie w biodra, a uskrzydla.
Naprawdę.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.