Incognito

Nie wiem, czy Wy tak samo jak ja czekacie na wiosnę? Wiem, wiem…do kilku tygodni formalnie jest, ale chyba tak trochę incognito. Może zastanawia się, czy warto się ujawnić? Może ten szalony czas nie jest dla niej sprzymierzeńcem? Skoro i tak nie możemy oddychać pełną piersią, skoro i tak nie możemy ruszyć tłumnie na szlaki, usiąść w restauracyjnym czy kawiarnianym ogródku, to może rzeczywiście wiosna czuje się niepotrzebna. Może w tym roku strzeliła focha i mrozi nas chłodem, bo obiecywaliśmy jej i sobie w ubiegłym roku, że już w kolejnym wszystko będzie ok, a tu… jest jak jest.

W moim ogrodzie dopiero niedawno nieśmiało zakwitły fiołki. Szafirki nawet nie śnią się jeszcze same sobie, tulipany mocno stulone, zastanawiają się, czy warto ryzykować życiem kwiatów, kiedy nocą mrozi. Z niecierpliwością czekam, kiedy zakwitną czereśnie, śliwy i jabłonie. Na razie jedynie mirabelki – owocowa forpoczta – odważnie manifestują, że są gotowe do zapylania, ale co z tego, skoro owadom marzną skrzydła.

A tak byłoby miło, dla odmiany, popatrzeć na budzące się życie. Na jakąś normalność w tej aberracji.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.