Padło nam na rozum

3 kopiap

Od wczoraj, dzięki Wielkiemu Bratu memu, mamy choinkę.  Na razie stoi na dworze, bo nikt nie ma ochoty nadziewać jej na stojak. To trochę żmudne zajęcie i zapewne bolesne, gdyż nasz świerk, choć niewielki, kłuje jak cholera. Ubierać go będę chyba w rękawiczkach. Albo sceduję tę czynność na Juniorów. Niech się męczą. Za karę.

Pojechałam na zakupy rano ubrana, jak nigdy, w czapkę, co oznacza, że mróz siarczysty siarczystym jeszcze bardziej się stał. Drogi białe i śliskie, więc choć Bozia scenerię artystyczną stworzyła, to strach gdzieś dalej wybierać się z aparatem. Dlatego wczoraj zrobiłam sesję fotograficzną bratanicy w domowym zaciszu. Mała modelka pozuje jak profesjonalistka i choć ma dopiero trzy lata, za każdym razem żąda akceptacji zdjęcia na wyświetlaczu.

Po południu jednak wyruszyliśmy w zimną dal. Zza szyby samochodu podziwiłam czysty, krajobraz. Gruba warstwa śniegu ukryła, jak puder, niedoskonałości przestrzeni. Fajnie tak, tylko szkoda, że kiedy wyszłam z samochodu i przeszłam kilka kroków, czułam, jak palce u rąk (mimo podwójnych rękawic) tracą czucie. Trudno robić zdjęcia bez dotykania aparatu, sama siła woli nie wystarcza, ponieważ brak jej precyzji. Mimo wszystko parę ujęć mam.

Kiedy tak męczyłam się z utrwalaniem krajobrazu, a konkretnie czapli siwej na skutym lodem stawie, zadzwoniła Mama, która stwierdziła, że musiało nam na rozum paść, skoro w siedemnastostopniowy mróz wybieramy się na plenerki. Może i ma rację.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.