Mam tylko jedno

Znowu wieje i pada, kolejny niż o jakimś dziwnym imieniu na D. daje mi w kość. Od rana łupie mi w połowie czaszki. Im dłużej żyję, tym bardziej uwrażliwiam się na aurę. Bólem głowy przypłacam to niestabilne pogodowo przedwiośnie. Ale jeszcze miesiąc i będzie piękniej, zielono. Czekam niecierpliwie na wiosnę, popędzam czas, jakbym miała go jeszcze tak dużo na zbyciu, a tak naprawdę powinnam marzyć, by go zatrzymać, zamrozić, zrobić sobie „dzień świstaka”, bo lecę już z górki.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Po półmetku

Ferie minęły półmetek. Teraz już tylko z górki (to tak jak z moim życiem). A tyle czekałam na wolne, bo w tym roku, co rzadko się zdarza, z powodu braku kadry nam zdecydowanie za dużo na głowie. Chciałam wykorzystać te całe 14 dni na ładowanie akumulatorów, choć wiem, że jak akumulator jest stary, to takie ładowanie daje krótkotrwały efekt, no ale bez pełnej baterii mogę nie ruszyć z domu 😉

.No właśnie o to ruszanie też mi chodzi. Pomyślałam sobie, że skoro nie wyjeżdżam na ferie, to chociaż znajdę czas na poruszanie się po okolicy. Może odkurzę aparat, może poszukam natchnienia w naturze 🙂

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Po polsku

Niedawno Mąż podesłał mi wyszperaną w sieci ofertę pracy. Przyznam, że była atrakcyjna i kusząca, ale było jedno „ale”, to „ale”, które mnie zawsze zniechęca: dobra znajomość języka obcego. Mówię do Męża: „Odpada, z powodu języków”. A on na to: „Przecież uczyłaś się rosyjskiego, niemieckiego, włoskiego, a nawet łaciny”. No tak uczyłam się, ale wstyd się przyznać, żadnego nie opanowałam na tyle, by się czuć pewnie w mowie i piśmie. A to dziś warunek sine qua non, by coś w życiu fajnego robić, a nie tylko uczyć polskiego. A tak w ogóle to po polsku mówić też się nie nauczyłam.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Domy dzieciństwa

Kiedy myślę o moim dzieciństwie, odliczam czas historią trzech domów.

Dom pierwszy

Prawie nic nie pamiętam z czasów, kiedy mieszkałam na Różanej, małej osadzie między Nowym Kościołem a Sędziszową. To tam, u dziadków ze strony taty, spędziłam pierwsze dwa lata swojego życia, w domu pod lasem za rzeką, nad którą wisiała kładka. To z tą kładką wiążą się moje pierwsze wspomnienia, bo kiedy mama wiozła mnie przez nią w spacerówce, do rzeki spadł mi bucik. Mam wrażenie, że pamiętam to zdarzenie, ale być może jest to pamięć fałszywa, utkana z licznych opowieści mojej mamy. Niezależnie od tego, czy jest to moje wspomnienie, czy zapożyczone, nie lubię kładek i mostów – jedna z dziecięcych traum. Dziś ten mój pierwszy dom ma kolejnych właścicieli i wyraźnie popada w ruinę.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

O oparach absurdu, czyli być jak Józef K.

Opowiem Wam pewną historię. Nie mam talentu Grishama, nie potrafię pisać thrillerów sądowych ani wchodzić w klimat absurdu jak Kafka, ale spróbuję w miarę logicznie przedstawić przygodę, w jaką się uwikłałam, jej konsekwencje i finał, który dziś poznałam.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Po co?

Tegoroczni maturzyści z uwagą przysłuchiwali się ministerialnym komunikatom, które – im bliżej studniówki – brzmiały coraz bardziej dramatycznie jeśli chodzi o rozwój pandemii. Do końca nie było pewne, czy studniówka się odbędzie. Ale młodzi nie tracili wiary i czynili przygotowania do tego ich pierwszego dorosłego balu. Zakup kreacji, wizyty u kosmetyczek, barberów, stylistek fryzur i paznokci…i rzecz jasna – szkolne próby poloneza. I wreszcie nadszedł ten dzień, kiedy wszystko można było zaprezentować w pełnej okazałości. Elegancka, lekko stremowana młodzież ze swoimi gośćmi stanęła do poloneza, by uroczyście rozpocząć bal. Zatańczyli tak, jak umieli najlepiej. Nam, nauczycielom duma uderzyła o serca a rodzicom zakręciła się łza w oku. Relacja na żywo z tańca została umieszczona na licealnym fejsbuku.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Ulubiona czytanka

Każdy, nawet moje nieczytające dzieci te prywatne i służbowe, ma swoje ulubione książki z dzieciństwa. Seria „Z wiewiórką”, „Poczytaj mi mamo” – od tego zwykle zaczynało swoją przygodę ze słowem pisanym dziecko z mojego pokolenia. „Misie”, Świerszczyki”, „Przygody Koziołka Matołka”, „Dzieci z Bullerbyn”… kto tego nie zna, niech porzuci ciąg dalszy tekstu, bo na pewno się nie chwyci klimatu. Książki rozpalały wyobraźnię, od najmłodszych lat uczyły, że można znaleźć alternatywną rzeczywistość, choć wtedy nie wiedziałam, że tak można określić stan przeniesienia się w wymiar ukryty miedzy słowami, zamknięty w magicznej przestrzeni okładki książki.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Niech będzie wtorek

Jutro już Blue Monday, czyli dzień, w którym legalnie można pozwolić sobie na spadek nastroju, na melancholię, smutek i wyrzuty sumienia, że nie spełniło się noworocznych postanowień. A ja mam poczucie, jakby ten Blue Monday był ostatnio co dzień. Od kilku lat. Od kilku lat czekam, aż wreszcie przyjdzie wtorek.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Dużo siły!

Co robimy w sylwestra? – pytam prowokacyjnie kilka dni temu Męża.
Może wyjątkowo zostaniemy w domu? – opowiada.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

To ma sens

Pani Justyna to samotna matka dwóch córek – Magdy i Natalii, i syna Michała. Życie kobiety nigdy nie rozpieszczało. Kiedy była dzieckiem, straciła matkę. Opiekę nad osieroconym dzieckiem przejęła państwowa placówka, w której nigdy nie zaznała ciepła, może dlatego – tęskniąc za prawdziwą rodziną – szybko założyła własną. Niestety, marzenie o miłości, spokoju, szacunku okazało się nie do spełnienia. Jej mąż wolał alkohol od żony i dzieci. Kiedy zaczął się znęcać nad rodziną, pani Justyna zdecydowała się odejść od niego, mimo że nie miała dokąd pójść. Jedynym rozwiązaniem było tułanie się po ośrodkach dla samotnych matek.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj