Poniedziałek o świcie

Stoję rano przed lustrem i, jak każdego ranka, zadaję sobie pytanie: kim jest ta kobieta? Trochę podobna do mojej mamy, tylko włosy dłuższe, oczy nie tak ciemne, nie kasztanowe i cera zdecydowanie jaśniejsza.

Kim jest ta kobieta, co mieszka w mojej łazience po drugiej stronie szklanej tafli? To nie mogę być ja. Ja mam wciąż szesnaście lat i chude nogi, i piegi na nosie. I głowę pełną marzeń, i niezliczone scenariusze na życie. Mnóstwo buntu i deficyt pokory. Za to cały repertuar pretensji do świata i nie mniej kompleksów.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Nigdy…

Moja znajoma, od kiedy dowiedziała się, że o szansie na przeżycie decyduje kilka najbliższych minut po wypadku, nosi zawsze elegancką bieliznę. Mówi, że nie chciałaby, aby ratownicy medyczni przez te decydujące o jej życiu minuty natrząsali się ze źle dobranego stanika lub „babcinych” majtek. I mimo, że znajomy ratownik przekonywał ją, że naprawdę dla nich nie ma znaczenia, w co jest ubrana pacjentka, zdania nie zmieniła. W bieliznę inwestuje, bo jest przekonana, że to strategiczny zakup, który może uratować życie.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Na starą Modłę

Na tym czarno-białym zdjęciu mam może 4 lata, może 5. Być może jeszcze wtedy mój brat nie śnił się ani sam sobie, ani moim rodzicom. Byłam jedynaczką. Pewnie chodziłam już do przedszkola. Ale to akurat było lato, były wakacje. Mój tato, wówczas zapalony wędkarz, zabrał nas i znajomych nad wodę do Modły. To taka wieś między Gromadką a Chocianowem. Nie pamiętam, w co i jak się bawiłam. Widać wózek dla lalek, więc pewnie „w dom”

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Bez lajków się nie liczy

Wyobraź sobie, Drogi Czytelniku, że Twój znajomy ma rozpięty rozporek albo znajomej poszło oczko w pończosze. Sytuacja całkiem prawdopodobna i nierzadka. Co wtedy robisz? Nie, nie…nie szepczesz mu na stronie dyskretnie, tylko wyciągasz telefon, robisz nim zdjęcie owego rozporka czy też niedysponowanej pończochy i wrzucasz do sieci. W imię dobrze pojętej troski o stan garderoby znajomego lub znajomej. Niech się dowie z internetu, że taki gapa lub fleja, albo jedno i drugie zusammen do kupy. Niech inni też się dowiedzą, bo dlaczego mają żyć w nieświadomości grzechów swych bliźnich. Przecież wtedy na tym tle wypadamy korzystniej i wzmacnia się nasze samopoczucie, kiedy to ktoś ma rozpięty rozporek, plamę na koszuli lub ubłoconą nogawkę, a nie my!

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Weź kota – mówili – będzie fajnie

Zastanawiam się, kiedy prześpię normalnie noc. Wyrosłam już z czasów, gdy budziły mnie osobiste dzieci, to zafundowałam sobie rozrywkę z udziałem kotów. Co noc albo dzikie harce po mieszkaniu, albo próby zagnieżdżenia się w łóżku, albo darcie ryjka w stylu: wypuść mnie do ogrodu! I żeby choć Bolek z Lolkiem zechcieli zsynchronizować swoje potrzeby, byłoby jeszcze do zniesienia, ale każdy z nich ma swój rytm i w konsekwencji tych kocich kaprysów chodzę po domu w ciemnościach jak mara nocna, nabijając sobie siniaki o stół krzesła, szafę a rano budzę się po tej przechodzonej nocy z uczuciem piasku pod powiekami.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Trudna walka z grawitacją

Wiecie, że jest Dzień uśmiechu? Ja dowiedziałam się o tym dzisiaj. I od razu zdecydowałam się przystąpić do obchodów tego święta. Tym bardziej, że zbiegło się w czasie z piątkiem, a piątek, jak wiadomo, sprzyja uśmiechom. Nawet jeśli jest to piątek z siedmioma lekcjami polskiego 😉

A propos przypomniało mi się, jak moja koleżanka z pracy na początku roku szkolnego stoi przy tablicy z planem lekcji i spisuje: poniedziałek: angielski, angielski, angielski, wtorek: angielski, angielski……i dopiero koło środy orientuje się, że ma same angielskie w tygodniu, bo przecież … uczy angielskiego.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Na myślenie

I znowu lecą orzechy z drzew, a przecież dopiero leciały …w tamtym roku. Matko, jak ten czas… Dopiero był poniedziałek, już piątek. I znowu Ktoś Odpowiedzialny Za Ten Świat włączył jakieś turbo w maszynie czasu i co gorsza, pewnie zapomni wyłączyć na weekend, więc ten przeleci szybciej niż przez palce. I znowu obudzę się o 6 rano w poniedziałek z poczuciem deja vu.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Zielono mi

Pyta mnie rano koleżanka w pracy: “Coś Ty tak dziś na zielono?” “Nastrajam się optymistycznie. Od zewnątrz.” – odpowiadam. Skoro inaczej nie można w słotny, ponury już jesienny poranek, to radzę sobie, jak mogę. Próbował mnie nastroić wczoraj minister od edukacji i pobożności, ale mu nie wyszło. Powiedział, że dostaniemy za rok podwyżkę i to aż tysiąc złotówek brutto. Ucieszyłam się bardzo, może nie tak bardzo, jak gdyby to było tysiąc złotówek netto, ale fakt uradowania nastąpił.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Mamut z prozopagnozją

Miałam dziś mocne postanowienie, by rozpocząć optymistycznie tydzień. W końcu przecież, jak to mówią, wiele zależy od naszego nastawienia. Więc się nastawiłam, że musi być lepiej niż ostatnio. Nawet czarny kocur, co dyżuruje na mojej drodze dojazdowej do pracy, by mi regularnie przebiegać drogę, dziś grzecznie siedział na poboczu. Uznałam to za dobry znak i z taką myślą weszłam do szkoły.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

W oparach dekadencji

W rankingu niezazbytnich tygodni, ten mijający jest w ścisłej czołówce. Niby obiektywnie rzecz biorąc nie wydarzyło się w nim nic spektakularnego, poza usunięciem felernej, niekompatybilnej z moją szczęką ósemki, ale ogólny obraz tego, co działo się między poniedziałkiem a sobotą nie wypada dobrze. Czasem tak jest, że mam ochotę zwinąć się w kłębek, zagrzebać w łóżku, a nawet pod nim i przeczekać kilka dni, by życie wyszło na prostą. Tylko problem z tym, co to znaczy „prosta” i czy przypadkiem nie musiałabym przespać tak znacznej części życia?

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj