“Rękopisy nie płoną”

Dawno nic mnie tak nie poruszyło (nawet propozycje rządowe w sprawie podwyżek płac nauczycieli), jak ta dziwna akcja z paleniem książek przez kapłana i jego liturgiczną służbę w jednej z rodzimych parafii. Palenie książek, w miarę wykształconemu człowiekowi, kojarzy się bardzo źle, bo z czasami, które lepiej byłoby wymazać z historii ludzkości. Taki rytuał, szczególnie gdy staje się niemal liturgicznym, dobrze nie rokuje na przyszłość.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Krótkie nogi

Dziś Dzień Bez Kłamstwa. Dobrze, że tylko jeden, bo byłoby ciężko wytrwać. Bo na ogół kłamiemy aż się kurzy. Czasem z wyrachowania, czasem ze strachu, a czasem z przyzwyczajenia. Od kiedy nauczymy się mówić, mamy problem z trzymaniem się faktów. Jako małe dzieci kłamiemy bezwiednie, zainfekowani nieposkromioną wyobraźnią. Opowiadamy niestworzone historie, wierząc w ich prawdziwość. To się nazywa konfabulacją. Dziś, kiedy pamięcią wracam do dzieciństwa, nie wiem, które z tych wspomnień mają potwierdzenie w rzeczywistości, a które są tylko psikusem wyobraźni. Bo czy możliwe, abym pamiętała, że dwuletniej Iwonce spadł bucik do rzeki, gdy jechała w wózku kładką nad Kaczawą? Było tak czy nie było, lęk przed mostami i kładkami we mnie tkwi.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Wszystko przez ten wiatr ;)

Jak przystało na pierwszą sobotę wiosny, zaczęło się słońcem. Termometr aż sam zdziwił się sobą, bo słupek niebieskiego płynu uniósł się do ponad 20 stopni. Po ogrodzie zaczęły latać motyle i to nie byle jakie cytrynki, bo całkiem szlachetnie ubarwione. Chociaż w „Muminkach” było napisane, że pierwszy ujrzany w roku motyl powinien mieć żółte skrzydła, bo to wróży wesołe lato. A ja myślę, że dla nauczyciela każde lato jest wesołe. Ale mniejsza o większość. Na łące w moim ogrodzie rozsiadły się fiołki i fruwają pszczoły. To niechybny znak, że trzeba sprawdzić stan opon w rowerze po zimie i wypróbować sprzęt w terenie.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Przy okazji zdjęć

Leżąc sobie w sobotę pod kocem, usprawiedliwiona wirusem, jaki zalągł się w mym nosie, gardle i Bóg wie gdzie, zabrałam się za przeglądanie archiwum. Bo przecież z gorączką nie jestem zdolna do poważniejszych zajęć, jak na przykład odpowiedzialnego oceniania wypracowań.

I tak przekopując zakurzone karty dawno nieprzeglądanych albumów, natknęłam się na dwa zdjęcia z 1987 roku. Dobrze, że je podpisałam, bo dziś pewnie nie byłabym w stanie zlokalizować przedstawionej na nich sytuacji w czasie i przestrzeni.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Nie uciekam na Fidżi

Jest taki film „Truman Show”. Bohater, żyjący w sztucznie dla niego stworzonym świecie, uświadamia sobie w pewnym momencie, że jest igraszką w rękach Wielkiego Reżysera i każdy dzień został zaaranżowany na potrzeby spektaklu, a jednocześnie – powtarzalny. Wie, kiedy pojawi się na ulicy przechodzień, przejedzie obok niego rowerzysta, auto…I postanawia to zmienić. Uciec na Fidżi.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Sprawdzian z biologii, czyli system padł


W TV, w internecie, na ulicy, w domu, wszyscy mówią o strajku. Strajku, którego nie ma. Jeszcze. Ale po raz pierwszy od wielu, wielu lat nauczyciele powiedzieli: dość.
Różne grupy zawodowe zrobiły to wcześniej, ale nauczyciele nie potrafią tak się zmobilizować jak policjanci, tak namolnie blokować dróg jak rolnicy czy tak brutalnie najechać stolicę jak górnicy. Nauczyciele ciągle mają wątpliwości, czy w ogóle wypada. Bo przecież nauczyciel to nie zawód – jak wczoraj grzmiał rzecznik praw dziecka – nauczyciel to misja. Skoro misja, to nie ma co się dopominać o kasę na bzdety, bo najistotniejszy jest duch, który karmiony być nie musi. Zresztą kto, jak nie nauczyciel tłumaczy dzieciakom, że ważniejsze jest “być” niż “mieć” 😉

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Taki dzień ;)


Dzień Kobiet. Dzień jak co dzień, tylko jakby bardziej kwieciście i czekoladkowo. Panowie sobie przypomnieli, że jest jakaś subtelna różnica płci. I starają się nadrobić zaległości w byciu miłym i sympatycznym. Nawet w szkole dostałam kwiatka i czekoladę (zapewne, by ćwiczyć silną wolę podczas kolejnego miesiąca detoksu od cukru). Mam nadzieję, że ta tabliczka Milki nie straci terminu ważności, zanim będę znowu mogła nacieszyć kubki smakowe czekoladą, której słodyczy już prawie nie pamiętam 😉

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Homo viator :)

Zdarza mi się czasem rano po przebudzeniu mieć problem z ustaleniem dnia tygodnia. Bywa, że budzę się i myślę: O jak miło, mogę jeszcze chwilę pospać, bo dziś sobota. Niestety najczęściej okazuje się, że przejściu na wyższy poziom myślenia, z rozczarowaniem stwierdzam: Mateńko, to poniedziałek albo inna środa.

Dziś jednak była naprawdę sobota. I od razu pomyślałam sobie, że to bardzo sympatycznie ze strony kalendarza, bo przyda mi się solidny odpoczynek. Ktoś mógłby zapytać: po czym? I w zasadzie miałby rację, bo co może zmęczyć w tygodniu nauczyciela, tym bardziej polonistę, który uczy języka znanego nam od urodzenia, niemalże.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Przygody z soczewką, czyli dobrze, że kończy się luty :)

Z ulgą przyjmuję, że kończy się luty. Co prawda to najkrótszy miesiąc roku, ale – jako, że czas to pojęcie względne – dłużył mi się nad wyraz i dał się we znaki na moje własne życzenie. A wszystko przez to, że wymyśliłam dla moich fotografujących studentek projekt, który zakładał, że przez cały miesiąc robimy co dzień zdjęcie na zadany sobie temat. Sama narzuciłam sobie makrofotografię. Nic dziwnego – najpewniej się w tym czuję i lubię patrzeć na zjawiska, które w powiększeniu widać innymi niż pozornie nam się wydają. Ale co innego zrobić kilka ujęć, kiedy nadarza się ku temu okazja, a co innego, gdy taki jest imperatyw.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Co widać poprzez łzy


Taka sytuacja: Moje studentki Uniwersytetu Trzeciego Wieku i ja plenerujemy nad stawem osadowym. Jest mroźno, ale słonecznie. Drepczemy powoli, czujnie rozglądając się po lewej i prawej. Jako, że moje fotografki już znają się na robieniu zdjęć, ograniczam swoją rolę do wyszukiwania co ciekawszych obiektów, by ująć je aparatem (chociaż bez tego też panie by sobie poradziły). Dlatego wypatruję sumiennie atrakcyjnych elementów natury i wołam: Proszę zobaczyć, jaka ciekawa kałuża! O, jakie ładne igiełki lodu na tej trawie! Cudowne chmury nad nami!….

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj