Jedziemy do szkoły?


Z powodu badań, jakie mi zlecono przemieściłam się dziś wcześnie rano w górną część miasta, gdzie stoi jedna z dwóch szkół podstawowych. Zaskoczyło mnie, że mimo zbliżającej się ósmej godziny, czyli zwyczajowego początku lekcji, tak mało dzieci szło do szkoły. Specjalnie uruchomiłam kalkulator na palcach i zliczyłam ich troje. W tym jedno na hulajnodze. Za to trudno byłoby mi zliczyć auta, które sznureczkiem zmierzały w stronę szkoły. A pod samym budynkiem od samochodów było gęsto jak na parkingu galerii handlowej w black week.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Zabawa w chowanego


Kilka miesięcy temu, jeszcze na wakacjach, kierowana wylewem gorliwości do mózgu dałam się namówić na prenumeratę czasopisma, dwumiesięcznika dla polonistów. Pomyślałam sobie, że trzeba przecież szkolić warsztat, unowocześniać metody, nie pozwolić zaśniedzieć umysłowi w rutynie i w ogóle z żywymi naprzód iść, a nie tkwić w obszarze gnuśności zalanym odmętem.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Czasem trzeba…

Długo ostatnio milczałam. Nie dlatego, że nie miałam nic do powiedzenia, ale po prostu nie wszystko da się ubrać w słowa. Tym bardziej publicznie rzucane w cyberprzestrzeń. Dziś jednak zabuzowały we mnie emocje. Tak, wiem, wiem, to nie jest najlepszy doradca, ale każdy mądry terapeuta powie: wyrzuć to z siebie. No to wyrzucam, choć pewnie zostanę znielubiana przez tych, którzy jeszcze nie zdążyli znielubić mnie wcześniej. To daję im okazję. Chodzi o Haloween i nie tylko.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Za górami, za lasami, za Dobkowem i Lipą…

Jedną z zalet prowadzenia zajęć na U3W jest organizowanie plenerów fotograficznych, a w plenerach najfajniejsze jest to, że zaczynam patrzeć na miejsca, które znam, obiektywem aparatu oraz oczami moich towarzyszek podróży. I nagle okazuje się, że rzekomo mi znane przestrzenie i oswojone już dawno temu nabierają innego charakteru. Tak jak wczoraj w Dobkowie, który odkrył przede mną zupełnie urokliwą twarz. „Jak tu ładnie!” – zachwycały się moje towarzyszki, a ja musiałam przyznać, że mają absolutną rację.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Homo erectus, czyli tam i z powrotem


Ostatnio niepokojąco często przychodzi do mnie starość. Przychodzi co prawda na chwilę, bo gościnna dla niej nie jestem, ale wystarczy moment, żeby mi zburzyć radość istnienia. Czasem przyjdzie i poklepie po kolanie, innym razem po barku i czuję te dotknięcia potem przez kilka kolejnych dni. Na wszelki wypadek w szufladzie trzymam zapas Voltarenu lub Naproxenu. Na razie sprawnie maskują efekt tych wizyt jak wietrzenie pokoju po odwiedzinach nałogowych palaczy.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Zrzucanie ciężaru

Dzisiaj zrozumiałam, dlaczego ciągle pakuję się w zadania, które wymagają ode mnie dodatkowej pracy i czasu, a z reguły nie przynoszą gratyfikacji finansowej.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Problem z gośćmi

Nie wiem, czy ktoś z was ma to, co ja od paru tygodni. Ostatnio czuję się w domu intruzem. Przychodzę z pracy, a w domu goście i to w ilościach co najmniej hurtowych. Siedzą przede wszystkim w kuchni – w moim domu zawsze kuchnia uchodziła za najbardziej przytulne miejsce – może dlatego?

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Rumieniec wstydu

Było to kilka dobrych lat temu. Mocno słotny dzień, jesienna szaruga, z nieba lało, pobocza wypełniały kałuże. Jechałam z pracy i byłam wdzięczna, że mam nad sobą dach i względne ciepło w aucie. Kiedy mijałam przystanek, wjechałam w pokaźną kałużę.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Psy szczekają

To był maj…powinnam napisać: pachniała Saska Kępa. Ale nic tu nie będzie pachnieć, wręcz przeciwnie. To był maj, sobotnie popołudnie. Dzwoni do mnie lider złotoryjskiego rejonu Szlachetnej Paczki – stowarzyszenia, wraz z którym od pięciu lat społecznie pomagamy rodzinom z naszego powiatu i pyta: „Co jutro robisz? Bo jak nic, to bierz miotłę i ścierkę, bo u naszej „paczkowej rodziny” (czyli jednej z tych, które otoczyliśmy opieką) jest ekipa Dowborowej i trzeba posprzątać po remoncie”.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Brad Pitt i ja :)

Mam prozopagnozję. Spokojnie, to nie jest zaraźliwe. Od tego też się nie umiera. To tylko mały, choć kłopotliwy defekt, coś jak szósty palec u stopy czy brak węchu. Nie mam pamięci do twarzy.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj