W sam raz na grudzień

Dziś Dzień Herbaty. To dobrze, że obchodzi się go w grudniu, który ze swej natury jest ciemniejszy i chłodniejszy niż reszta roku. Dzień Herbaty w czerwcu nie wypaliłby. W czerwcu pije się wodę, sok, lemoniadę, nie herbatę, bo herbata powinna być gorąca. Tak gorąca, by jej ciepło dotarło do szpiku kości.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Po prostu – choinka

Usłyszałam dziś, że najpiękniejsza choinka to ta, pod którą jest dużo prezentów. Co za bzdura – pomyślałam z nabytą czy wrodzoną przekorą. Dla mnie najpiękniejsza choinka to ta, którą kupuje się tuż przed wigilią. Nie powinna być za duża, by zmieściła się w niewielkim mieszkaniu.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Stara kobieta…


Ostatnio znowu ćwiczę cierpliwość, koczując w poczekalniach, zdobywając dla siebie trudno dostępne przyczółki placówek NFZu. Z tej okazji od razu przypomina mi się tytuł sztuki Różewicza „Stara kobieta wysiaduje” i uważam to za proroctwo mego wieku, tego i późniejszego, o ile przyjdzie mi go jeszcze posmakować ?.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Mimo grubej skóry


Niebawem kończę 6. swój sezon w Szlachetnej Paczce. Mój wolontariat to ślęczenie przed monitorem i przyswajanie setek historii rodzin, które mogą zostać objęte pomocą. Czytam, poprawiam, przekształcam zdania, uzupełniam fakty, weryfikuję informacje, przeprowadzam dziesiątki rozmów z wolontariuszami, negocjuję etc. Ktoś z zewnątrz mógłby powiedzieć, że siedzę przyklejona do komputera. Tylko Mąż, świadek wielu rozmów, które toczą się każdego dnia przez telefon, wie, co naprawdę się za tym kryje.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Jedziemy do szkoły?


Z powodu badań, jakie mi zlecono przemieściłam się dziś wcześnie rano w górną część miasta, gdzie stoi jedna z dwóch szkół podstawowych. Zaskoczyło mnie, że mimo zbliżającej się ósmej godziny, czyli zwyczajowego początku lekcji, tak mało dzieci szło do szkoły. Specjalnie uruchomiłam kalkulator na palcach i zliczyłam ich troje. W tym jedno na hulajnodze. Za to trudno byłoby mi zliczyć auta, które sznureczkiem zmierzały w stronę szkoły. A pod samym budynkiem od samochodów było gęsto jak na parkingu galerii handlowej w black week.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Zabawa w chowanego


Kilka miesięcy temu, jeszcze na wakacjach, kierowana wylewem gorliwości do mózgu dałam się namówić na prenumeratę czasopisma, dwumiesięcznika dla polonistów. Pomyślałam sobie, że trzeba przecież szkolić warsztat, unowocześniać metody, nie pozwolić zaśniedzieć umysłowi w rutynie i w ogóle z żywymi naprzód iść, a nie tkwić w obszarze gnuśności zalanym odmętem.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Czasem trzeba…

Długo ostatnio milczałam. Nie dlatego, że nie miałam nic do powiedzenia, ale po prostu nie wszystko da się ubrać w słowa. Tym bardziej publicznie rzucane w cyberprzestrzeń. Dziś jednak zabuzowały we mnie emocje. Tak, wiem, wiem, to nie jest najlepszy doradca, ale każdy mądry terapeuta powie: wyrzuć to z siebie. No to wyrzucam, choć pewnie zostanę znielubiana przez tych, którzy jeszcze nie zdążyli znielubić mnie wcześniej. To daję im okazję. Chodzi o Haloween i nie tylko.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Za górami, za lasami, za Dobkowem i Lipą…

Jedną z zalet prowadzenia zajęć na U3W jest organizowanie plenerów fotograficznych, a w plenerach najfajniejsze jest to, że zaczynam patrzeć na miejsca, które znam, obiektywem aparatu oraz oczami moich towarzyszek podróży. I nagle okazuje się, że rzekomo mi znane przestrzenie i oswojone już dawno temu nabierają innego charakteru. Tak jak wczoraj w Dobkowie, który odkrył przede mną zupełnie urokliwą twarz. „Jak tu ładnie!” – zachwycały się moje towarzyszki, a ja musiałam przyznać, że mają absolutną rację.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Homo erectus, czyli tam i z powrotem


Ostatnio niepokojąco często przychodzi do mnie starość. Przychodzi co prawda na chwilę, bo gościnna dla niej nie jestem, ale wystarczy moment, żeby mi zburzyć radość istnienia. Czasem przyjdzie i poklepie po kolanie, innym razem po barku i czuję te dotknięcia potem przez kilka kolejnych dni. Na wszelki wypadek w szufladzie trzymam zapas Voltarenu lub Naproxenu. Na razie sprawnie maskują efekt tych wizyt jak wietrzenie pokoju po odwiedzinach nałogowych palaczy.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Zrzucanie ciężaru

Dzisiaj zrozumiałam, dlaczego ciągle pakuję się w zadania, które wymagają ode mnie dodatkowej pracy i czasu, a z reguły nie przynoszą gratyfikacji finansowej.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj