Dziennik czasów zarazy ;)

Zastanawiam się, na jak długo starczy nam poczucia humoru, by śmiać się z nowej sytuacji, kreatywności w wymyślaniu zajęć dla znudzonych dzieciaków czy zwykłej cierpliwości.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Jak w Oranie ;)

No i się doczekałam „Dżumy” w realnym wydaniu. Jeszcze rok temu, kiedy wykładałam ją maturzystom, wszyscy traktowaliśmy opisaną przez Camusa sytuację w kategorii abstrakcji.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Słuchaj dzieweczko…

Dziś Międzynarodowy Dzień Słuchu. Święto, które powinno się obchodzić na co dzień, choć wtedy nie byłoby już świętem. Słyszenie i słuchanie to dziś tak samo trudna oraz zanikająca umiejętność jak pisanie i czytanie. Trudno się dziwić. Współczesny świat jest bardzo hałaśliwy. Nasze uszy atakują dźwięki z wielu stron na raz. Radio, telewizor, mąż, telefon, włączony komputer, warkot aut dobiegający z ulicy, szczekający pies…na czym się skupić? A znowu jak nagle nocą, szczególnie bezsenną zapanuje cisza, to jest tak niezwyczajnie aż strach, aż boli szum płynącej w głowie krwi.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

29 lutego

29 lutego – to taki bonus od kalendarza. Co prawda nie jest to 13 miesiąc jak u Schulza, szósty palec u ręki, czas, który wyrósł nie wiadomo skąd, ale i tak trzeba docenić fakt, że raz na cztery lata się zdarza. I można zrobić z nim co się chce. Do woli zagospodarować, wydać na bzdety, rozmienić na drobne.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Nudzę się :)

Mija właśnie półmetek ferii. Znajomi mnie pytają: Co robisz? Odpowiadam: Nudzę się.
I to wcale nie jest skarga. Bo nuda bywa, zgodnie z nazwą, nużąca, ale ja akurat doświadczam tej innej – takiej, która wynika z braku zdarzeń. Jest przejawem rutyny i formą stabilizacji. To miłe doznanie po tygodniach rollercoastera, huśtawek nastrojów i licznych niepokojów. Teraz nudzę się i delektuję się tą nudą.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Do emerytury…

Po kilku miesiącach przymusowej bezczynności wracam do roboty. Na jakiś czas. Bo mogę. Dostałam oficjalny glejt, żem zdolna. Do pracy rzecz jasna, bo tak w ogóle to z innymi zdolnościami słabo.
Skończą się leniwe poranki, śniadaniówka, ogłupiające paradokumenty, obróbka archiwalnych zdjęć. Skończą się też punktualne i ciepłe obiadki dla Męża.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Trwałe związki i co z nich wynika

Jeżdżę już swoim nissanem prawie 15 lat. Wiem, ktoś powie, że samochody tyle nie żyją, ale ja udowadniam, że zdarza się. Kilka osób namawia mnie, bym zmieniła auto na nowsze, nowocześniejsze, ładniejsze, ale ja wychodzę z założenia, że po pierwsze dobrze nam razem w związku, a poza tym samochód jest do jeżdżenia, a nie do wyglądania, tak jak pralka do prania, lodówka do chłodzenia, telefon do nawiązywania kontaktu, a nie do opowiadania dowcipów, chociaż czemu nie…

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Skandal!


„Charize Theron nie pofarbowała odrostu. Wpadka na czerwonym dywanie.” Czytam news w mediach. Czego jak czego, ale okazji do czytania wszystkiego, łącznie ze śmieciami medialnymi od pewnego czasu mi nie brakuje. Więc czytam, co leci, a w momencie wzrostu poziomu stresu w organizmie tylko omiatam wzrokiem. No więc omiotłam wzrokiem news w mediach i mimo wszystko zachciało mi się śmiać.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Mam plan

I znowu jestem na takim etapie swojego życia, kiedy nie mogę myśleć, co będzie za miesiąc, dwa, pół roku… Nie wiem, jak potoczą się moje losy. Zasadniczo nikt nie ma pewności co do własnego jutra, bo człowiek planuje, a Bóg się śmieje. Jednak zdecydowana większość ma odwagę projektować i w sposób naturalny to robi. Rezerwuje bilety do teatru, na samolot, pokój w hotelu, wizytę u fryzjera…

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Lękiem podszyta



Jest początek 2020. Taka ładna data. Kiedy byłam dzieckiem nie sadziłam, że dożyję innej ładnej – roku 2000. Wydawało mi się, że 30 lat to spróchniała starość, do której niewielu udaje się dotrwać. Pamiętam, że oglądałam taki serial „Kosmos 1999” i filmowa wizja końca dwudziestego wieku była dla mnie niewyobrażalnie przerażająca, choć niewątpliwie pasjonująca. Chyba przez te trykotowe(?) kostiumy, na których migotały duże ekrany z przyciskami.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj