A ja lubię Zaduszki

Zaduszki to dzień, który powinien wywołać w nas smutek na wspomnienie pożegnań z tymi, którzy byli nam bliscy. Tak się dziwnie złożyło, że (z nie wiadomo jakich przyczyn) ten smutek towarzyszy nam w z radosny z założenia dzień Wszystkich Świętych, a Zaduszki traktujemy marginalnie, wszak to zwykle już dzień normalnej pracy, powrotu do zwyczajności. Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

“Ta nasza młodość…”

Myślałam, że pomilczę sobie tutaj jakiś czas, bo nie lubię pisać, gdy na język cisną mi się same złe słowa. A cisną się z rozmaitych powodów. Jednak daję im upust tam, gdzie słyszą mnie nieliczni i ci, których nie dziwi mój mało elegancki język.
Ale dziś pomyślałam, że warto włączyć worda, by pozbierać w jednym miejscu, słowa protestu wobec dyktatu młodości. Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

On (wpis bardzo intymny)


Poznaliśmy się, gdy miałam niespełna 16 lat. Byłam nieopierzonym chłystkiem płci żeńskiej, niepewną siebie raczkującą dopiero kobietą, a on maturzystą mojego liceum. Imponował mi, bo był starszy, dorosły i najlepszy. Primus inter pares. Tak nazywała się galeria, w której jego portret wisiał. Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Pomilczmy


Cisza. Bywa nieznośna, niewygodna, uwierająca. Cisza bywa też błogosławiona, kiedy jest antraktem w jazgocie świata. A ten jazgot jest coraz bardziej natrętny. Dźwięk telewizora, radia, ten płynący ze słuchawek, szum lodówki czy sunących po szosie aut. Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

“Chleba naszego…”


Nawet nie wiedziałam, że jest takie święto. Wczoraj obchodziliśmy Dzień Chleba. Tak się złożyło, że z powodu nadmiaru obowiązków pieczywo kupiłam dopiero pod wieczór w dyskoncie, kiedy wybór z racji pory miałam raczej ograniczony. Zatem na celebrację nie było sposobu. Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Fitness dla duszy


Dziś Dzień Zdrowia Psychicznego. Szkoda, że tylko raz w roku. Takie święto powinniśmy obchodzić znacznie częściej, celebrując je od świtu do zmierzchu i jeszcze kilka godzin dłużej. Bo z psychiką u nas coraz bardziej krucho. Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 1 komentarz

Złotojesiennopolskie Nic


Wreszcie doświadczyłam złotej polskiej jesieni. Wreszcie w tym roku – oczywiście. Już bałam się, że po upalnym lecie nastanie od razu listopad. I to ostatnia jego dekada. A tu niespodzianka. Ciepły, słoneczny piątek, kiedy grzechem byłoby nie skorzystać z aury i nie pójść w pola i lasy. Dobrze, że mam ku temu pretekst w postaci psa. Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Gaudeamus igitur…

Rozpoczął się październik i dla studentów kolejny rok akademicki. W 1989 roku sama byłam początkującą studentką UAM. Zanim się tam dostałam, musiałam pokonać kilkoro rywali, bo wtedy, o dziwo, polonistyka była dość obleganym kierunkiem. Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Z jak Złotoryja

·

Z jak Złotoryja
Wypada jakoś zakończyć mój, ograniczony do trzech liter, alfabet. Dziś Z jak Złotoryja. I wcale nie jest to wpis polityczny, w przeciwieństwie do innych, które się z tym hasłem obecnie wiążą.
W Złotoryi się urodziłam, na Szpitalnej. Jednak zamieszkałam w tym mieście dopiero w wieku 6 lat. I wcale nie byłam szczęśliwa. Zupełnie nie udzielał mi się entuzjazm moich rodziców, którzy cieszyli się z połowy domku na ulicy Kruczej. Dla mnie to była banicja. Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

M jak milczenie


Po ostatniej zapowiedzi moi czytelnicy pewnie czekali na przemyślenia spod litery B, na przykład B jak basen, ale ubiegł mnie już inny bloger, a w zasadzie vloger, więc będzie dziś na M. M jak milczenie. Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj