Buszowanie w trawie

owe żuczki

owe żuczki

Opłaciło mi się niedzielne podglądanie aktu miłosnego owadów w trawie. Zdjęcie z żuczkami o wyglądzie kosmitów zdobyło tytuł klubowej fotki tygodnia. Myślę, że po prostu temat był nośny, życiowy i wzruszający zarazem. Dziś znowu poszłam w trawę szukać inspiracji, ale chyba okres godowy minął, bo dostrzegłam same single. Szczególnie pająki prezentowały się smakowicie. Takie tłuściutkie, włochate…Sama słodycz.

Dziś rozpoczyna się złotoryjskie święto piwożłopa, czyli płuczki złota. To znak, że tradycyjnie będzie lało. To również sygnał, by jak najprędzej opuścić miasto a przynajmniej jego newralgiczne punkty. Tylko gdzie uciekać? Co prawda w planach jest plenerek na Okolu. Ale o czwartej rano. W sobotę. W pierwszą od trzech tygodni, kiedy mogłabym nie wstawać skoro świt. A przecież muszę wypocząć, bo od poniedziałku rozpoczynam wyprawę w Rudawy wraz ze służbową czeredą. A ta hałastra jest młoda, nadaktywna, samoregenerująca się, więc wszystkiego można się po niej spodziewać. Po aurze też. Obejrzałam prognozę pogody na najbliższe dni i stwierdziłam, że powinnam zabrać ze sobą zapas worków foliowych (do szczelnego zabezpieczenia się przed wilgocią oraz wiatrem) i aspirynę (ta pomaga na wszystko).

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.