W/na Wenecji

79 kopia

Mam kinowy tydzień. Dziś Wenecja, jutro Śluby panieńskie. Już docierają do mnie słuchy, że adaptacja Fredrowskiej komedii jest żałosna. Na razie wiem, że tłumy, mimo wszystko, walą do kin. I chyba na to liczyli producenci. Nic się tak dobrze nie sprzedaje jak wszelkie ułatwiacze życia dla leniwego ucznia. W tym oczywiście ekranizacje lektur. W końcu target jest dość pokaźny a zatem zyski pewne. Jak okaże się, że faktycznie jutro zawiozę uczniów na szmirę, będę miała wyrzuty sumienia ;). Nie mam natomiast wątpliwości, że dzisiaj obejrzana Wenecja zasługuje na uznanie. Patrzyłam na film i doznawałam sensualnego błogostanu :). Piękna muzyka i cudowne zdjęcia! Z zazdrością oglądałam kolejne kadry i zastanawiała się, jak uzyskać takie światło i miękkość obrazu. Szacunek dla operatora. Fabuła natomiast lekko nierówna. Końcówka filmu nadmiernie rozmyta. Ale Kolski, który słynie z liryzmu, pod tym względem nie zawiódł. Tylko po co każe on grać (to chyba za dużo powiedziane) swej żonie? Na szczęście ty razem rola pani Grażyny zdawała mi się dość ograniczona. Zatem brak talentu pani Kolskiej nie rzucał się tak w oczy 🙂

I jeszcze z ostatniej chwili
Ogladam Jeden z dziesięciu, a tam nastepujący dialog między prowadzącym a uczestnikiem teleturnieju:
– Jak nazywał się włoski poeta, który w swych sonetach opiewał miłośc do Laury?
– Filon!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.