Wreszcie coś drgnęło

 

Wreszcie jakaś dobra wiadomość z mediów dziś popłynęła.

 Katarzyna Herbertowa zaprotestowała stanowczo przeciw zawłaszczaniu twórczości jej męża przez te groteskowe kukły (Witkacy by lepszych nie wymyślił) z ortodoksyjnej prawicy. Powinna była zrobić to już rok temu. Wypychanie sobie ust przez niejakiego Prezesa frazami z Przesłania Pana Cogito działało mi na nerwy już kilkanaście miesięcy wcześniej. Nazywanie ofiar katastrofy smoleńskiej zdradzonymi o świcie, to  karygodna demagogia i manipulacja. Niech Ci mówcy z Bożej łaski sami wreszcie sklecą kilka sensownych, i prawdziwych przy okazji, słów a wtedy wycierają sobie nimi gęby do woli. A od Herbarta won! Bo jak mówił klasyk: Świętości nie szargać, bo trza żeby święte były. A jak już ci mistrzowie elokwencji muszą podpierać się cudzymi słowami, to niech cytują sobie Konopnicką. Dla mnie żadna strata 😉

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.