Wodniste zdjęcia

przeprawa przez jezioro

przeprawa przez jezioro

Niedzielny Bieg Katorżnika w Kokotku koło Lublińca przetrwałam w strugach deszczu, uchylając się przed piorunami, które jak na złość waliły w okolicach jeziora. Nadmienię, że również blisko pomostu, na którym pełniłam wartę z aparatem. Biorąc pod uwagę mój paniczny lęk przed burzą, czułam się prawie jak w thrillerze :). Miałam tylko nadzieję, że żaden zbłąkany grom mnie nie trafi, bo głupio byłoby powiedzieć: zginęła od uderzenia pioruna na jeziorze w Kokotku ;). Sam Bieg, choć może atrakcyjny i ekstremalny dla zawodników, nam wydawał się nieco monotonny. To ciągłe, sześciogodzinne oglądanie moczących się w wodzie katorżników w końcu mogło się znudzić. Na dodatek woda było dominującym elementem krajobrazu, bo pełno jej w jeziorze, w strumykach, lała się z góry, chlupała w butach, ciekła po aparatach i …w ogóle nabawiłam się wodowstrętu. Teraz z obrzydzeniem na twarzy zabieram się do obróbki około 900 zdjęć, które przywiozłam z Kokotka, bo zawodnicy z niecierpliwością czekają na swoje wizerunki. A one jakieś takie rozmazano – wodniste mi wyszły 😉

A, jeszcze dialog z moim udziałem.
Próbując się doenergetyzować, gdyż wyjazd o 5.00 rano to prawie samobójstwo, poszłam na kawę do pobliskiego ośrodka
Chciałam zamówić kawę – mówię grzecznie do barmanki
-To znaczy co? – pyta zdziwiona pani za ladą taksując niedyskretnie i z obrzydzeniem mój zmokły strój
– No, kawę – zaczynan się niepokoić, czy na Ślasku “kawa” znaczy “kawa” 
-Ale jaką? Z ekspresu, sypaną, rozpuszczalną? – nie daje za wygraną barmanka
– Z ekspresu poproszę – mówię z nadzieją, że chyba się dogadamy
-Ale my nie mamy ekspresu – odpowiada rezolutna pani 🙂

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.