Weź kota – mówili – będzie fajnie

Zastanawiam się, kiedy prześpię normalnie noc. Wyrosłam już z czasów, gdy budziły mnie osobiste dzieci, to zafundowałam sobie rozrywkę z udziałem kotów. Co noc albo dzikie harce po mieszkaniu, albo próby zagnieżdżenia się w łóżku, albo darcie ryjka w stylu: wypuść mnie do ogrodu! I żeby choć Bolek z Lolkiem zechcieli zsynchronizować swoje potrzeby, byłoby jeszcze do zniesienia, ale każdy z nich ma swój rytm i w konsekwencji tych kocich kaprysów chodzę po domu w ciemnościach jak mara nocna, nabijając sobie siniaki o stół krzesła, szafę a rano budzę się po tej przechodzonej nocy z uczuciem piasku pod powiekami.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Trudna walka z grawitacją

Wiecie, że jest Dzień uśmiechu? Ja dowiedziałam się o tym dzisiaj. I od razu zdecydowałam się przystąpić do obchodów tego święta. Tym bardziej, że zbiegło się w czasie z piątkiem, a piątek, jak wiadomo, sprzyja uśmiechom. Nawet jeśli jest to piątek z siedmioma lekcjami polskiego 😉

A propos przypomniało mi się, jak moja koleżanka z pracy na początku roku szkolnego stoi przy tablicy z planem lekcji i spisuje: poniedziałek: angielski, angielski, angielski, wtorek: angielski, angielski……i dopiero koło środy orientuje się, że ma same angielskie w tygodniu, bo przecież … uczy angielskiego.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Na myślenie

I znowu lecą orzechy z drzew, a przecież dopiero leciały …w tamtym roku. Matko, jak ten czas… Dopiero był poniedziałek, już piątek. I znowu Ktoś Odpowiedzialny Za Ten Świat włączył jakieś turbo w maszynie czasu i co gorsza, pewnie zapomni wyłączyć na weekend, więc ten przeleci szybciej niż przez palce. I znowu obudzę się o 6 rano w poniedziałek z poczuciem deja vu.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Zielono mi

Pyta mnie rano koleżanka w pracy: “Coś Ty tak dziś na zielono?” “Nastrajam się optymistycznie. Od zewnątrz.” – odpowiadam. Skoro inaczej nie można w słotny, ponury już jesienny poranek, to radzę sobie, jak mogę. Próbował mnie nastroić wczoraj minister od edukacji i pobożności, ale mu nie wyszło. Powiedział, że dostaniemy za rok podwyżkę i to aż tysiąc złotówek brutto. Ucieszyłam się bardzo, może nie tak bardzo, jak gdyby to było tysiąc złotówek netto, ale fakt uradowania nastąpił.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Mamut z prozopagnozją

Miałam dziś mocne postanowienie, by rozpocząć optymistycznie tydzień. W końcu przecież, jak to mówią, wiele zależy od naszego nastawienia. Więc się nastawiłam, że musi być lepiej niż ostatnio. Nawet czarny kocur, co dyżuruje na mojej drodze dojazdowej do pracy, by mi regularnie przebiegać drogę, dziś grzecznie siedział na poboczu. Uznałam to za dobry znak i z taką myślą weszłam do szkoły.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

W oparach dekadencji

W rankingu niezazbytnich tygodni, ten mijający jest w ścisłej czołówce. Niby obiektywnie rzecz biorąc nie wydarzyło się w nim nic spektakularnego, poza usunięciem felernej, niekompatybilnej z moją szczęką ósemki, ale ogólny obraz tego, co działo się między poniedziałkiem a sobotą nie wypada dobrze. Czasem tak jest, że mam ochotę zwinąć się w kłębek, zagrzebać w łóżku, a nawet pod nim i przeczekać kilka dni, by życie wyszło na prostą. Tylko problem z tym, co to znaczy „prosta” i czy przypadkiem nie musiałabym przespać tak znacznej części życia?

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Ładowanie akumulatora

Tęskniłam za lasem. Nie wiem, może to jest jakiś atawizm, który każe iść wśród drzew, gdy na duszy ciężko? Znowu wzięłam na siebie za dużo („bo jak nie ty, to kto?”). I znowu źle mi z tym, bo skoro jestem odpowiedzialna, a tak o sobie myślę, to powinnam ze wszystkiego się wywiązać. A, ku mojemu żalowi, już nie mam tyle sił co kiedyś.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Łańcuch pokarmowy

Ostatnio dość rzadko łapię za aparat. Najczęściej wysługuję się komórką, a ta, jak wiadomo, ma swoje ograniczenia. Ma też niewątpliwą zaletę – zwykle jest pod ręką 😉

Dziś zreflektowałam się, że w to mijające już lato zaniedbałam osobiste ogrodowe owady i pająki. Nie wykorzystałam ich obecności, by przetworzyć na piksele.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Rysy i pęknięcia w systemie

W kalendarzu świąt nietypowych znalazłam, że dziś Dzień Blogów. A już myślałam, że dam sobie w ten słotny wtorek spokój z pisaniem, a zajmę się mentalnym przygotowaniem do definitywnego końca wakacji i początku nowych wyzwań 😊 Ale doszłam do wniosku, że połączę jedno z drugim i wrzucę kilka słów oraz myśli, co mnie gryzą.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Kiedyś to były czasy! Teraz nie ma czasów

Ile razy zdarza nam się słyszeć lub nawet wypowiadać frazesy: „Kiedyś to były czasy!” „Kiedyś było lepiej” albo „Za moich czasów nie było tyle zła”. Nie ma co się oszukiwać – w psychologii jest opisany mechanizm idealizacji wspomnień. Każdy chyba wpada w pułapkę tej reguły. Zazwyczaj idealizujemy dzieciństwo. Tak jak Mickiewicz w „Panu Tadeuszu” 🙂

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj