W oparach dekadencji

W rankingu niezazbytnich tygodni, ten mijający jest w ścisłej czołówce. Niby obiektywnie rzecz biorąc nie wydarzyło się w nim nic spektakularnego, poza usunięciem felernej, niekompatybilnej z moją szczęką ósemki, ale ogólny obraz tego, co działo się między poniedziałkiem a sobotą nie wypada dobrze. Czasem tak jest, że mam ochotę zwinąć się w kłębek, zagrzebać w łóżku, a nawet pod nim i przeczekać kilka dni, by życie wyszło na prostą. Tylko problem z tym, co to znaczy „prosta” i czy przypadkiem nie musiałabym przespać tak znacznej części życia?

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Ładowanie akumulatora

Tęskniłam za lasem. Nie wiem, może to jest jakiś atawizm, który każe iść wśród drzew, gdy na duszy ciężko? Znowu wzięłam na siebie za dużo („bo jak nie ty, to kto?”). I znowu źle mi z tym, bo skoro jestem odpowiedzialna, a tak o sobie myślę, to powinnam ze wszystkiego się wywiązać. A, ku mojemu żalowi, już nie mam tyle sił co kiedyś.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Łańcuch pokarmowy

Ostatnio dość rzadko łapię za aparat. Najczęściej wysługuję się komórką, a ta, jak wiadomo, ma swoje ograniczenia. Ma też niewątpliwą zaletę – zwykle jest pod ręką 😉

Dziś zreflektowałam się, że w to mijające już lato zaniedbałam osobiste ogrodowe owady i pająki. Nie wykorzystałam ich obecności, by przetworzyć na piksele.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Rysy i pęknięcia w systemie

W kalendarzu świąt nietypowych znalazłam, że dziś Dzień Blogów. A już myślałam, że dam sobie w ten słotny wtorek spokój z pisaniem, a zajmę się mentalnym przygotowaniem do definitywnego końca wakacji i początku nowych wyzwań 😊 Ale doszłam do wniosku, że połączę jedno z drugim i wrzucę kilka słów oraz myśli, co mnie gryzą.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Kiedyś to były czasy! Teraz nie ma czasów

Ile razy zdarza nam się słyszeć lub nawet wypowiadać frazesy: „Kiedyś to były czasy!” „Kiedyś było lepiej” albo „Za moich czasów nie było tyle zła”. Nie ma co się oszukiwać – w psychologii jest opisany mechanizm idealizacji wspomnień. Każdy chyba wpada w pułapkę tej reguły. Zazwyczaj idealizujemy dzieciństwo. Tak jak Mickiewicz w „Panu Tadeuszu” 🙂

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Tak jak być powinno

Przeszłam dziś przez miasto i widzę, że po letnich wyprzedażach przyszła pora na jesienne stylizacje. Manekiny na wystawach prężą piersi w brązach, zgaszonych czerwieniach, żółciach…Jak ja lubię te kolory. Aż żałuję, że nie mam rudych włosów i piegów, by w to wszystko na zasadzie mimikry się wkomponować 🙂

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Myśli niepopularne

Nawłocie nabierają koloru, dni się wyraźnie skracają, pola kłują ścierniskami, bociany zbierają się na sejmikach. Niechybnie kończą się wakacje. Kiedyś budziło to we mnie smutek. Był czas, że płakałam rzewnymi łzami, gdy musiałam po prawie dwóch miesiącach letniej laby u babci opuścić wiejskie łąki, zagajniki, zakamarki strychu, pokój na pięterku i podwórko z wiekowa lipą, by wracać do miasta, do szkoły.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Bez wzajemności ;)

Niedawno, czyli mniej więcej na starość odkryłam, że nie lubię przygód. Zaczęłam doceniać nudę i powtarzalność. To może niezwykłe u zodiakalnego Bliźniaka, ale nie niemożliwe. Widocznie Bliźnięta też się starzeją.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Pokusa i jej skutki :)

Szłam dziś deptakiem i tak mi zapachniały paczki, że nie mogłam się oprzeć. Kupiłam. Nie dla siebie, bo przecież pączki są na porost bioder, a moje już są nazbyt porośnięte. Kupiłam dla Męża. Na deser.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Leśny prysznic na spontanie

W wakacjach najpiękniejsze jest to, że bez względu na porę dnia robię, co chcę. Na ogół zwykle robię, co chcę, ale czasem tylko po pracy, bo w pracy robię to, co myślę, że lubię, a to pewna różnica.

Dlatego podczas wakacji poddaję się spontanicznym odruchom. Na przykład spontanicznie dziś wymyłam cztery i pół okna. Pół, bo to ostatnie tylko od brudnej strony. Spontanicznie też wzięłam kijki, auto i pojechałam do lasu, bo dzięki warsztatom dowiedziałam się, że kąpiele leśne wyciszają, a po dwóch kawach i przejrzeniu internetów nerwy mi się trochę rozstroiły. Trzeba było je lekko stonować, zatem ruszyłam w las. Ruszyłam sama, bo nie wszyscy przecież mogą pozwolić sobie na podobny spontan, a poza tym, żeby trening uważności się udał, lepiej nie zakłócać ciszy gadaniem. W towarzystwie nie zawsze uda się milczeć.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj