A ja lubię Zaduszki

Zaduszki to dzień, który powinien wywołać w nas smutek na wspomnienie pożegnań z tymi, którzy byli nam bliscy. Tak się dziwnie złożyło, że (z nie wiadomo jakich przyczyn) ten smutek towarzyszy nam w z radosny z założenia dzień Wszystkich Świętych, a Zaduszki traktujemy marginalnie, wszak to zwykle już dzień normalnej pracy, powrotu do zwyczajności. Czytaj dalej

„Ta nasza młodość…”

Myślałam, że pomilczę sobie tutaj jakiś czas, bo nie lubię pisać, gdy na język cisną mi się same złe słowa. A cisną się z rozmaitych powodów. Jednak daję im upust tam, gdzie słyszą mnie nieliczni i ci, których nie dziwi mój mało elegancki język.
Ale dziś pomyślałam, że warto włączyć worda, by pozbierać w jednym miejscu, słowa protestu wobec dyktatu młodości. Czytaj dalej

Złotojesiennopolskie Nic


Wreszcie doświadczyłam złotej polskiej jesieni. Wreszcie w tym roku – oczywiście. Już bałam się, że po upalnym lecie nastanie od razu listopad. I to ostatnia jego dekada. A tu niespodzianka. Ciepły, słoneczny piątek, kiedy grzechem byłoby nie skorzystać z aury i nie pójść w pola i lasy. Dobrze, że mam ku temu pretekst w postaci psa. Czytaj dalej

Z jak Złotoryja

·

Z jak Złotoryja
Wypada jakoś zakończyć mój, ograniczony do trzech liter, alfabet. Dziś Z jak Złotoryja. I wcale nie jest to wpis polityczny, w przeciwieństwie do innych, które się z tym hasłem obecnie wiążą.
W Złotoryi się urodziłam, na Szpitalnej. Jednak zamieszkałam w tym mieście dopiero w wieku 6 lat. I wcale nie byłam szczęśliwa. Zupełnie nie udzielał mi się entuzjazm moich rodziców, którzy cieszyli się z połowy domku na ulicy Kruczej. Dla mnie to była banicja. Czytaj dalej