Małomiasteczkowa

Ostatnio na rynku księgarskim wysyp reportaży o zapaści małych miasteczek. Autorzy niczym naturaliści idą tropem biedy i patologii. Z zacięciem socjologów badają mentalność tak zwanej prowincji. I robią to z perspektywy „warszawki”, z optyką ludzi, dla których standardy życia wyznaczyły metropolie.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | 1 komentarz

Biorę Was na świadków :)

Korzystam ile wlezie z pięknego majowego weekendu. Korzysta tak intensywnie, że nie wiem, co najpierw, czy czytać książkę, czy przejechać się rowerem, czy leżeć i nie robić nic, bo za tydzień już nie będę sobie mogła na to pozwolić. Za tydzień będę siedzieć w Legnicy i uszczęśliwiać maturzystów, doszukując się sensu w bezsensie i punktować to, co autor miał na myśli, ale mu język niezbyt giętki przeszkodził w wyrażeniu. Po raz nasty będę egzaminatorem i po raz ostatni.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

W duszy zielono

Niesamowitą frajdę zrobił mi dziś znajomy, który przysłał mi wygrzebane ze swojego archiwum zdjęcia sprzed ponad 30 lat. Na wszystkich jestem w drezdeńskiej scenerii, zdecydowanie młodsza o pewnie 30 kilo i jeszcze więcej lat. Patrzę na te fotki z mieszaniną wzruszenia i wesołości.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Podszyta niecierpliwością

Mam wrażenie, nie – raczej jestem pewna, że nie umiem wypoczywać. Mam problem, by się wyciszyć. Nie dla mnie medytacja, a nawet joga 😉

Jestem podszyta niecierpliwością. Nawet gdy oglądam film, to jednocześnie przeglądam strony internetowe albo przewijam obrazy do przodu, bo już gna mnie do finału historii.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Po zimie…

W całym tym chaosie i wariactwie świata jedno jest niezmienne: po zimie przychodzi wiosna. Nic tak nie cieszy oczu po burym przedwiośniu, jak zielone pola i kwiaty na drzewach. Może to banalnie brzmi, ale wystarczy przejść poza miasto, by doświadczyć tego niemal mistycznego uczucia, które utwierdza w pewności, że wszystko biegnie jak należy, a świat nie wyszedł z formy. Jeszcze. I dobrze by było, gdyby tak, jak w naturze, układało się w życiu: po zimie wiosna, po burzy słońce.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Jak wytłumaczyć człowieka?

Jak to dobrze, że zdążyłam omówić z maturzystami „Mistrza i Małgorzatę” Bułhakowa, zanim wybuchła wojna na Ukrainie, ale jeszcze czeka mnie niebawem w klasie drugiej „Zbrodnia i kara” Dostojewskiego. I jak tu uczniom wytłumaczyć, że ani Bułhakow ani Dostojewski nie są winni zbrodni w Buczy, Irpieniu, nie stoją za gwałtami kobiet i torturami dzieci.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Człowiek to silne zwierzę

Niedawno, omawiając literaturę wojny i okupacji, wiersze Baczyńskiego, prozę Borowskiego, usłyszałam pytanie z ust ucznia: Jak to, to oni podczas wojny się żenili? A no tak, żenili się, płodzili dzieci, handlowali, jeździli nad wodę, urządzali imprezy, bo człowiek to istota zdolna do adaptacji w każdych warunkach, więc nawet podczas wojny ludzie chcieli żyć prawie normalnie – odpowiedziałam.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Jest mi wstyd

W sklepach od jakiegoś czasu wszystko przypomina, że nadchodzi Wielkanoc: czekoladowe jajeczka, zajączki, marcepany, chrzany z ćwikłą, a ja się zastanawiam, czy wypada poddać się tej wielkanocno – wiosennej euforii, gdy za wschodnią granicą trwa wojna. Zastanawiam się, czy wypada się bawić, pić kawę w kawiarni, spotykać z przyjaciółmi, jechać na weekend w góry lub nad morze. Siedzę przed telewizorem, oglądam dramatyczne relacje z burzonych miast, pełne desperacji wołania o pomoc i za chwilę przełączam kanał, bo właśnie będzie mój ulubiony serial. A potem łapię się na tym, że mi wstyd, że jestem mimo wszystko szczęśliwa, bo jeszcze nie zburzono mi domu, nie zabrano Męża na front, bo mam pełną lodówkę, wodę w kranie… Dokładnie tak – wstydzę się, że żyję tak jak przed tą wojną, choć jestem podszyta strachem i coraz częściej śnią mi się koszmary.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Obym się myliła

Oglądam wiadomości z Ukrainy i lecą mi łzy. Czasem mówi się, że boli serce, ale to zwykle jest metafora. A dziś czuję, że rzeczywiście boli na widok dramatu ludzi, którzy jeszcze kilka dni temu żyli jak my. Chodzili do pracy, do szkół, odpoczywali przy kawie, czytali książki, kochali się. Dławi mnie przerażenie, jak to wszystko jest nietrwałe i jak mało zależy od nas samych, od naszej woli, jak kruche są marzenia, plany. Oglądam te obrazy wojny w ciepłym domu, gdzie mam prąd, wodę, jedzenie. W domu, który nie jest celem zbłąkanego pocisku. Powinnam czuć ulgę. Ale nie czuję, bo nie umiem wyprzeć z głowy tych obrazów, które przed chwilą zobaczyłam w telewizji. Nie umiem przestać myśleć o zdjęciu rodziny, w której ewakuację zaangażował się mój brat, człowiek o pojemnym sercu. Na zdjęciu, które mi przysłał z granicy jest kilkoro dzieci z matkami. Wszyscy w zniszczonych drogą butach, bo do Polski szli kilometrami. Teraz są bezpieczni i mają już spokój, względny spokój, bo po drugiej stronie granicy zostali ich bliscy.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Sama się boję

Pytają mnie moi uczniowie, czy będzie matura. Mówię: będzie, spokojnie, uczcie się. Jednak tak naprawdę nie wiem, co będzie za tydzień, a tym bardziej, co mogę powiedzieć o perspektywie dwóch miesięcy, bo tyle im zostało do egzaminu dojrzałości. I kiedy wydawać by się mogło, że świat wraca powoli na stare tory, koszmar pandemii odchodzi w niebyt, to już u progu czyha nowy dramat. I znów wywraca ich i mój świat do góry nogami. Prawdziwy egzamin dojrzałości maturzyści zdają już od dwóch lat, zadania, jakie pandemia postawiła przed nimi, są trudniejsze niż analiza wiersza czy równanie z dwiema niewiadomymi. Teraz życie funduje im kolejną traumę – lęk przed wojną, ale przy okazji repetytorium z historii, wos-u i literatury XX wieku.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj