Karolina, czyli historia słodkiej dziewczyny

Od dziecka słyszała, że się obżera, stąd ta nadwaga. Nie pomagały zaprzeczenia jej mamy ani samej Karoliny. Lekarze wiedzieli swoje i kazali Monice Kaczmarek pilnować diety córki. Sugerowali, że dziecko na pewno podjada słodycze, a rodzice tego nie widzą. Gdyby nie problem z zatokami i dociekliwość laryngologa, którego zaniepokoiły też inne objawy, jak wysokie ciśnienie Karoliny, pewnie nie skierowano by jej na dodatkowe, szczegółowe badania. Czytaj dalej

Weekend cudów

Sobota, ósmy grudnia. Gdyby nie inna siedziba sztabu Szlachetnej Paczki, mogłabym pomyśleć, że mam déjà vu. Ta sama przedświąteczna atmosfera, choinka, pomieszczenia wypełnione kartonami starannie i odświętnie opakowane, są też w większości ci sami wolontariusze: Ola, Agnieszka, Magda, Klaudia, Wojtek, rzecz jasna też lider rejonu, niezmiennie od 5 lat ten sam – Paweł. Są też nowe twarze: Dominika, Dawid, Agata. Prawie wszyscy w służbowych koszulkach Paczki z napisami „Kocham ludzi”, „Drużyna superW”. Czytaj dalej

Dlaczego kobieta w słusznym wieku nie powinna robić zakupów wieczorem?


Człowiek uczy się całe życie, a pożytek z tego marny. Przekonałam się ostatnio, że można skończyć wyższą nie byle jaką uczelnię, mieć prawie pół wieku na karku, a życie i tak człowieka zaskoczy. I przerobi na swoje :)
Ale od początku. Kończył mi się płyn do naczyń, jechałam już na resztkach wysysanych z butelki, niemal odwracałam ją na lewą stronę, by coś jeszcze skapnęło, ale prawda była okrutna – bez nowego detergentu nie mam co liczyć na uprzątnięcie zlewozmywaka z poobiednich rewolucji. Czytaj dalej

Białe kozaczki i buława, czyli orkiestra górnicza w żeńskim wydaniu :)

Dziś święto górników. Nigdy nie byłam górnikiem, co najwyżej zjechałam raz pod ziemię, by zwiedzić kopalnię soli i kilka razy byłam na wyrobisku kamieniołomów, ale za to należałam do górniczej orkiestry. Zaczęło się to chyba w siódmej lub ósmej klasie. Siedzieliśmy sobie na historii i czekaliśmy, jak każdy uczeń na każdej lekcji, na cud, czyli przedwczesny dzwonek, aż tu nagle do klasy zawitali goście. Z dyrektorem do klasy wszedł, jak się po chwili okazało, kapelmistrz orkiestry górniczej, która spośród uczennic starszych klas podstawówki chciała zwerb(l)ować werblistki. Czytaj dalej

Od Bumka do Arnolda


Kto go nie miał w dzieciństwie? Chyba nieliczni. Na pewno więcej dzieciaków przeszło fascynację pluszowym misiem niż ospę.
Mnie ospa dopadła dopiero w dorosłości, ale miśki kolekcjonowałam do wczesnej maleńkości. Miski były potrzebne, bo lepiej zastępowały lalki. Można było się do nich przytulić, usypiając, a w miękką pupę miśka wbić strzykawkę, aby dać zastrzyk. Lalki do tego wszystkiego był za twarde i za zimne. Czytaj dalej