Za górami, za lasami, za Dobkowem i Lipą…

Jedną z zalet prowadzenia zajęć na U3W jest organizowanie plenerów fotograficznych, a w plenerach najfajniejsze jest to, że zaczynam patrzeć na miejsca, które znam, obiektywem aparatu oraz oczami moich towarzyszek podróży. I nagle okazuje się, że rzekomo mi znane przestrzenie i oswojone już dawno temu nabierają innego charakteru. Tak jak wczoraj w Dobkowie, który odkrył przede mną zupełnie urokliwą twarz. „Jak tu ładnie!” – zachwycały się moje towarzyszki, a ja musiałam przyznać, że mają absolutną rację.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Homo erectus, czyli tam i z powrotem


Ostatnio niepokojąco często przychodzi do mnie starość. Przychodzi co prawda na chwilę, bo gościnna dla niej nie jestem, ale wystarczy moment, żeby mi zburzyć radość istnienia. Czasem przyjdzie i poklepie po kolanie, innym razem po barku i czuję te dotknięcia potem przez kilka kolejnych dni. Na wszelki wypadek w szufladzie trzymam zapas Voltarenu lub Naproxenu. Na razie sprawnie maskują efekt tych wizyt jak wietrzenie pokoju po odwiedzinach nałogowych palaczy.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Zrzucanie ciężaru

Dzisiaj zrozumiałam, dlaczego ciągle pakuję się w zadania, które wymagają ode mnie dodatkowej pracy i czasu, a z reguły nie przynoszą gratyfikacji finansowej.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Problem z gośćmi

Nie wiem, czy ktoś z was ma to, co ja od paru tygodni. Ostatnio czuję się w domu intruzem. Przychodzę z pracy, a w domu goście i to w ilościach co najmniej hurtowych. Siedzą przede wszystkim w kuchni – w moim domu zawsze kuchnia uchodziła za najbardziej przytulne miejsce – może dlatego?

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Rumieniec wstydu

Było to kilka dobrych lat temu. Mocno słotny dzień, jesienna szaruga, z nieba lało, pobocza wypełniały kałuże. Jechałam z pracy i byłam wdzięczna, że mam nad sobą dach i względne ciepło w aucie. Kiedy mijałam przystanek, wjechałam w pokaźną kałużę.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Psy szczekają

To był maj…powinnam napisać: pachniała Saska Kępa. Ale nic tu nie będzie pachnieć, wręcz przeciwnie. To był maj, sobotnie popołudnie. Dzwoni do mnie lider złotoryjskiego rejonu Szlachetnej Paczki – stowarzyszenia, wraz z którym od pięciu lat społecznie pomagamy rodzinom z naszego powiatu i pyta: „Co jutro robisz? Bo jak nic, to bierz miotłę i ścierkę, bo u naszej „paczkowej rodziny” (czyli jednej z tych, które otoczyliśmy opieką) jest ekipa Dowborowej i trzeba posprzątać po remoncie”.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Brad Pitt i ja :)

Mam prozopagnozję. Spokojnie, to nie jest zaraźliwe. Od tego też się nie umiera. To tylko mały, choć kłopotliwy defekt, coś jak szósty palec u stopy czy brak węchu. Nie mam pamięci do twarzy.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Witaj szkoło i… w ogóle

Wrzesień rozpłakał się deszczem, jakby chciał uronić łzy za odchodzącymi w niebyt wakacjami. I dobrze, niech pada i chłodzi się powietrze. Po co słońce ma wodzić nas na pokuszenie. Tylko żal okazji do rowerowania. Trudno będzie mi się odzwyczaić od eskapad po okolicach. Przez ostatnie trzy miesiące przejechałam ponad 2 tysiące kilometrów, łudząc się, że gdzieś po drodze zgubię brzuch.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Czuję to w kościach

Czuję to w powietrzu i w kościach – lato się kończy. Niech was nie zmyli ciepłota powietrza, to wielka mistyfikacja przedwczesnej jesieni. Nie dajcie się na to nabrać, bo zaskoczy was ten chłód wieczorny, który jak dotyk śmierci wstrząśnie nieopatulonymi plecami. W powietrzu coraz częściej zamiast dymu grilla unosi się dym ognisk, ziemia nie jeży się ścierniskami tylko pachnie – świeżo wzruszona pługami. I światło jest już inne, takie w chłodniejszym odcieniu. Niewątpliwie idzie jesień. I wcale nie szkoda mi lata, bo jesienne krajobrazy mają swoją magię.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Jest w tym magia

Dziś Dzień Fotografii. Zasadniczo każdy dzień dla mnie jest dniem fotografii. Chyba trudno mi wyobrazić sobie życie bez robienia zdjęć. Nie umiem rysować, malować, szkicować. Bozia poskąpił mi tego talentu, a mam potrzebę zatrzymywania czasu, utrwalania chwil, które chciałabym pokazać innym. Może dlatego niedopatrzenie Boskie zrekompensował mi Mąż, który kupił mi pierwszy aparat. A na dodatek pokazał, jak go używać, by był czymś więcej niż tylko nowoczesnym gadżetem.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj