Utkane z wyobraźni, czyli kolorowanie świata

Zdarza mi się podglądać ludzi. Nie, nie jest to żadne zboczenie, robię to na dodatek na zupełnym legalu. Kiedyś, dawno temu, gdy nie było pandemii, siedziałam sobie przy oknie w knajpce albo przy stoliku w ogródku kawiarnianym i patrzyłam na ludzi, którzy przechodzą obok. Moje oczy odprowadzały ich do granicy, jakie zakreślało pole widzenia, ale myśli szły dalej. Szły za nimi do drzwi mieszkań, firm, restauracji ulepionych z moich wyobrażeń. Dopisywałam im biografie, związki, adresy. Tak się składało, że ci obserwowani przeze mnie ludzie zazwyczaj mieli ciekawe życie. Dom na przedmieściu, koniecznie z ogródkiem, pies, ale taki, co nie zostawia śladów brudnych łap na podłodze ani sierści na kanapie. Zawód szanowany, praca wyczerpująca, ale dająca satysfakcję, biuro w przeszklonym wieżowcu. Wieczory przy wspólnym stole z lampką wina albo kolacje w restauracjach, gdzie trzeba rezerwować stolik z kilkutygodniowym wyprzedzeniem. Kicz, wiem, ale taki starannie wyreżyserowany, taki, za jakim wielu z nas skrycie tęskni. Takie kolorowanie świata.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Tak mi się przypomniało

Nie wiem, co takiego jest w koniach, że nie mogę obok nich przejść obojętnie. Dla mnie to jedne z najpiękniejszych zwierząt. I tak było, od kiedy pamiętam. Wychowałam się na wsi, w czasach, kiedy posiadanie przez gospodarzy koni było tak naturalne jak dziś ciągnika. Wtedy te zwierzęta ciężko pracowały, ciągnąc za sobą pługi, wozy drabiniaste, furmanki. Do pobliskiego miasteczka jechaliśmy wozem na gumowych kołach, po siano na łąkę – żelaźniakiem, czyli wozem z drewnianymi kołami. Asystowałam dziadkowi przy zaprzęganiu koni, nakładaniu tych wszystkich elementów, które dziś nieliczni pewnie umieją wymienić: ogłowia, uzdy, chomąta, lejców.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Wieczna zmarzlina

Jest tak zimno, że kiedy patrzę na białe drzewa, nie dowierzam, że to nie śnieg, a kwiaty. W tym roku wiosna jest w niedoczasie. Co najmniej dwa tygodnie spóźnienia w stosunku do poprzednich lat. A może tak jest normalnie? Nie wiem. Poprzednie lata dość nas rozpieściły ciepłem. W tym roku przynajmniej była prawdziwa zima ze śniegiem, co niestety doceniłam i wykorzystałam tuż przed odwilżą. Ale teraz czekam na ciepło, bo czuję, że mam przemarznięte kości. Tak, słyszałam, mają ludzie w podeszłym wieku. Zatem bez dwóch zdań jestem stara. I na dodatek zmarznięta. Dlatego potrzebuję słońca, może uda mu się dotrzeć do tej „wiecznej zmarzliny” w moim ciele 🙂

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Jak jest, a jak być powinno

Dzisiaj jeden z nauczycieli blogerów wrzucił post o tym, że pomysł, aby wracać na półtora miesiąca do stacjonarnego nauczania, nie jest najszczęśliwszym. Powiem szczerze, choć nie będzie to popularna opinia – niewątpliwie ma rację. Szczególnie, gdy dotyczy to liceów, gdzie powrót sprzągłby się z trwającymi maturami. Już widzę oczyma wyobraźni moich ambitnych kolegów, którzy w pocie czoła chcą nadrobić rok zdalnej nauki i zasypują dzieciaki sprawdzianami. Widzę też połowę czerwca, kiedy spragnieni kontaktów międzyludzkich uczniowie, porzucają gremialnie szkolne ławki i idą w plener wymieniać się mutacjami wirusa, rzecz jasna – bez nauczycielskiej kontroli 😉

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Sobota wieczór

Sobota wieczór na drugim końcu miasta. Osiedle domków jednorodzinnych. Na małym skwerku jakieś mocno nabuzowane (dopalacze? zawód miłosny?) dziewczę wyrywa kosz na śmieci, którego zawartość rozsypuje się po ulicy i chodniku. Dziewczynie to nie wystarcza do wyhamowania furii, dlatego zaczyna mocować się ze znakiem drogowym a potem skacze po ławce. Na szczęście to dość solida konstrukcja, a może destruktorka traci siły, dlatego ławka ocaleje.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Przed jakąś erą

Trzy lata minęły właśnie od czasu, kiedy robiłam to zdjęcie po lewej. Włosy odrosły i przykryły blizny. Czas zaleczył ranę i pozwolił mi zatrzeć w pamięci koszmar tamtych chwil. Bo czas tak ma. To jego jedyna dobra strona. Ale patrząc na zdjęcia, na przykład regularnie podsyłane mi przez fejsbuk jako wspomnienia (swoją drogą fajna opcja), dzielę czas na ten sprzed operacji i czas po. Era blondynki i era szatynki 😉

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Walka z wiatrakami

Z natury jestem legalistką, przynajmniej staram się przestrzegać przepisów, nawet jeśli budzą mój sprzeciw brakiem logiki. Wychodzę z założenia, że może moje poczucie sensu nie jest właściwe, bo subiektywne, poza tym szkoda mi czasu i pieniędzy, by walczyć z prawem, choćby było kulawe.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Aplikacja na życie

Niedawno Syn Młodszy wgrał mi do telefonu aplikację, która liczy kalorie. Wiadomo, że kalorie są podstępne, złośliwe, na dodatek zazwyczaj gnieżdżą się w tym, co smaczne i, niestety, działa na porost bioder. Co by wszystko mieć pod kontrolą i być fit-człowiekiem, zaczęłam korzystać z tej aplikacji. Po kilku dniach zrozumiałam, że każda przyjemność kończy się rachunkiem sumienia. Rano zjadam jajecznicę z grzankami, na drugie śniadanie chwytam kawałek poświątecznego mazurka, na obiad kotlet z ziemniakami…a potem siadam nad telefonem i zwierzam się z przeżytych i przeżutych smaków. I tak za każdym razem. A wieczorem aplikacja podlicza mnie i mówi, że zanadto rozbujałam się z węglowodanami, a za to było zbyt ubogo w białka, co jak wiadomo jest wykroczeniem przeciw zasadom, które każdy fit-człowiek zna i stosuje. A ja się dopiero uczę.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Incognito

Nie wiem, czy Wy tak samo jak ja czekacie na wiosnę? Wiem, wiem…do kilku tygodni formalnie jest, ale chyba tak trochę incognito. Może zastanawia się, czy warto się ujawnić? Może ten szalony czas nie jest dla niej sprzymierzeńcem? Skoro i tak nie możemy oddychać pełną piersią, skoro i tak nie możemy ruszyć tłumnie na szlaki, usiąść w restauracyjnym czy kawiarnianym ogródku, to może rzeczywiście wiosna czuje się niepotrzebna. Może w tym roku strzeliła focha i mrozi nas chłodem, bo obiecywaliśmy jej i sobie w ubiegłym roku, że już w kolejnym wszystko będzie ok, a tu… jest jak jest.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Spadek napięcia

Są takie dni, kiedy czuję się tak, jakby wyładowały mi się baterie. Bo ile można żyć w napięciu? W głowie galopują myśli, że trzeba załatwić tyle ważnych spraw, przecież ogródek czeka na wbicie szpadla, trzeba by posadzić te kwiatki, co już od kilku dni czekają w doniczkach, wyciągnąć pranie z pralki, odkurzyć dywaniki w aucie, przepisać wywiad z dyktafonu, bo niedługo muszę zamknąć numer gazety, na dodatek powinnam zrobić coś z tym brzuchem, bo znowu zaczął się po świętach zaokrąglać, może znowu trzeba by zacząć biegać? A przynajmniej ruszać się…

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj