Szkoda…

Złodziej, który częściowo ogołocił mój dom z najcenniejszych dla mnie przedmiotów, został złapany. Moja radość nie miała granic do momentu, kiedy dowiedziałam się, co udało się przy nim znaleźć. Dziś odzyskałam część skradzionych rzeczy. Dokładniej pół pary mężowskich spinek do mankietów, ale, jako że mój Mąż nie jest jednoręki, znalezisko nie przedstawia dla niego już żadnej wartości. Podobnie jak moje buty do biegania, które dobre czasy mają już dawno za sobą. Zresztą po co mi buty do biegania (pytam: po co one były złodziejowi?), skoro bieganie już wyszło mi bokiem, a konkretniej w kolanie 😉

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Tischner i 7 krasnoludków

Maj nie musi być chłodny, ale może. I właśnie w tym roku skorzystał z tej możliwości. Niektórzy narzekają. W tym ci, którzy równie chętnie psioczą na upał, mgłę, wiatr i śnieg. Taki mamy klimat – narzekanie jest naszym hobby. Dla odmiany ja nie narzekam na zimny maj, bo jestem polonistą, a polonista na ogół nie korzysta z maja. To znaczy nie w takim sensie jakby chciał. Natomiast maj wykorzystuje polonistę, najchętniej popołudniami na maturze ustnej lub w weekendy, gdy trzeba sprawdzać prace pisemne. A wtedy piękna pogoda jest nie tylko bezużyteczna, ale i rozprasza umysł, który akurat wtedy powinien być w stałym stanie skupienia.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Bo to było tak…


Dla zdrowotności przemierzam drogę do pracy i nazad piechotą. Jak tylko aura pozwala, a ta zrobiła się ostatnio troszku kapryśna i nigdy nie wiadomo, o której godzinie coś spadnie z nieba. Dlatego na wszelki wypadek, choć niebo niebieskie, a słońce dogrzewa, paraduję z parasolką jak z pałeczką sztafetową. Dziś miałam nawet pokusę, by jej użyć i to bynajmniej nie w zgodzie z przeznaczeniem, ale jako broni lub narzędzia zemsty.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Uczył Marcin Marcina…

Od lat próbuję uczyć młodych ludzi świadomego korzystania z mediów. Próbuję ich uwrażliwić na manipulację, na rozmaite socjotechniczne triki. Proszę ich, by selekcjonowali informacje, nie łykali wszystkiego, co płynie z TV czy Internetu,  jak pelikany. Sugeruję, by wypracowali swój pogląd na świat, by nie szli (brzydko mówiąc) na łatwiznę, myśląc schematami, kalkami, używając stereotypów.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Damy radę


Wczoraj na konto wpłynęła mi pensja. Ta okrojona sporo z powodu mojej niesubordynacji, czyli udziału w strajku. „Za strajk się nie należy” – grzmiały pani premier, minister, poseł, czyli te, którym „się należy” za sam fakt oddychania i wydalania oraz reszta oburzonej społeczności, która ma mentalność psa ogrodnika. Nie należy, to nie należy – kłócić się nie będę. Wyjątkowo. Zrozumiałam, że zasada: „kto nie pracuje, ten nie je” czasami obowiązuje i tym razem została zastosowana jako kara za bunt, ale też jako akcja prewencyjna, by do kolejnej kontestacji nie doszło. 
A ja nie mam pewności, czy to właściwa metoda zapobiegania buntom. Nie wiem, jak to jest u innych, ale gdy ktoś mi przykręca śrubę, to prowokuje mnie do kontry. Taki mam defekt (chyba genetyczny) i moje dzieci też można po tym rozpoznać 🙂

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Mama ma zawsze rację :)


Wczoraj mówię do mamy: „Od jutra będę chodzić do pracy”. A mama na to: „Przecież cały czas chodzisz. Nawet jak strajkujesz”. „Ale od jutra nogami” – wyjaśniam. „Nie wierzę” – mama na to.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Biała flaga

Niektórzy się cieszą, tak autentycznie, niektórzy mają Schadenfreude, a mnie jest po prostu smutno i tego nie ukrywam. Czuję się najpierw poniżona przez rząd, a teraz oszukana przez organizatorów protestu, którzy zmarnowali wyjątkową spójność naszego, nauczycielskiego środowiska.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Dzieckiem będąc

Dzieckiem będąc, snułam plany na przyszłość. Plany, rzecz jasna, zmieniały się tak szybko, jak rosłam, a rosłam jak na drożdżach. Przechodziłam przez rozmaite fazy. Najpierw chciałam być pingwinem (pokłosie fascynacji bajką), koniem (takie piękne!), księdzem (myślałam, że nigdy nie umiera), lekarzem tym „od psów” i tym „od ludzi”(uwielbiałam robić zastrzyki)… Najdłużej tkwiłam w fascynacji zawodem nauczyciela. W szkołę bawiłam się chętnie, chętniej niż inne dzieci „w lekarza”. Miałam tablicę, kredę przyniesioną z klasy i gąbkę zabraną z łazienki. Najbardziej marzył mi się dziennik, co jednak łatwe do pozyskania nie było, więc wykorzystywałam rozmaite kwestionariusze, które „pożyczałam sobie” od rodziców.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Otulić się ciepłem

Bez śniegu, zawiei, bez gradu – dawno nie było takiej Wielkanocy. Wyjątkowo w tym roku święta przypadły latem. To dobrze. Trzeba nam słońca i ciepła, by się nim otulić jak kocem. Trzeba światła, by przedarło się przez chmury, co się w duszach rozrosły ostatnim czasem. Trzeba wystawić twarz na słońce, choć to niezdrowe i na pewno piegi wyjdą na jaw.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

“Towanda”

Jest taka genialna scena w filmie „Smażone zielone pomidory”, kiedy, grana przez Kathy Bates, Evelyn – bohaterka mniej więcej w moim wieku przechodzi spektakularna przemianę. Do tej pory potulna, wycofana, żyjąca w cieniu innych i na marginesie swej kobiecości w reakcji na bezczelne zachowanie młodej kobiety, która zajęła jej miejsc parkingowe, z okrzykiem „Towanda” masakruje jej samochód.

Czytaj dalej
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj